- Takie stanowisko będzie potwierdzone w dokumencie kończącym postępowanie –  mówił płk Ireneusz Szeląg zastrzegając zarazem, że jeśli pojawiłaby się w tej materii jakaś nowa przesłanka, prokuratura wróci do badania tej hipotezy, na potwierdzenie której - jak podkreślił - dowodów dotąd nie stwierdzono.

Na potwierdzenie tego ustalenia prokuratury płk Szeląg przywołał zamówione w śledztwie opinie biegłych: Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, który uznał, że paliwo lotnicze zatankowane przez rządowego tupolewa było prawidłowe; Instytutu Geologii PAN, o warunkach klimatycznych i naturalnych w tym miejscu, okolicznościach pojawienia się i zniknięcia mgły nad lotniskiem w Smoleńsku; Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii, który nie stwierdził obecności w miejscu katastrofy materiałów wybuchowych, toksycznych i radioaktywnych, ani ponadnormatywnego promieniowania; biegli ds. nawigacji lotniczej badali karty podejścia do lotniska.

Seremet poinformował jednak także, że polscy prokuratorzy wciąż czekają na część materiału dowodowego z Rosji - niebawem do Polski mają zostać wysłane 32 tomy akt z postępowania prowadzonego w sprawie katastrofy przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Nadal także prowadzone są niektóre ekspertyzy zlecone przez polską prokuraturę - m.in. biegli z zakresu fonoskopii badają zapisy rozmów z kokpitu Tu-154M zarejestrowane na tzw. czarnych skrzynkach.

TPT

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »