Reporterka Wirtualnej Polski Katarzyna Kwiatkowska relacjonuje, że Ilja Pjanzin (któremu grozi dożywocie - przyp. red.), obywatel Kazachstanu i jeden z podejrzanych o szykowanie zamachu na Władimira Putina był przekazany Moskwie w pośpiechu, natomiast ekstradycję domniemanego szefa grupy terrorystycznej, Adama Osmajewa, wstrzymał Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Jak informuje Wp.pl, opozycja oskarżyła obóz Wiktora Janukowycza o handel głowami podejrzanych w zamian za tańszy gaz. "Choć w marcu ukraińska prokuratura twierdziła, że nie zebrano wystarczających dowodów winy, już w maju procedury ekstradycyjne ruszyły pełną parą" - relacjonuje Kwiatkowska. Strasburg wstrzymał jednak ekstradycję, ponieważ sędziowie mieli wątpliwości, czy w Rosji Osmajew może liczyć na bezstronny proces.
Gdy w styczniu w jednym z domów w Odessie doszło do eksplozji, w wyniku ktorej jeden mężczyzna zginął, a drugi został ranny rozpoczęły się spekulacje, czy jest to wina instalacji gazowej czy nieostroznego obchodzenia się z materiałami wybuchowymi. Śledztwo wszczęła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i nie trzeba było długo czekać na rezultaty. Ilja Pjanzin został aresztowany, a już miesiąc później śledczy dopadli Osmajewa. Zatrzymano go wraz z ojcem, Asłambekiem, czeczeńskim biznesmenem.
Początkowo sugerowano, że przygotowywali zamach na ukraińskich biznesmenów. Prawda była jednak znacznie bardziej szokująca. Rosyjska telewizja poinformowała, że "zjednoczone siły FSB i SBU udaremniły planowany przez czeczeńskich rebeliantów zamach na Władimira Putina". Z przesłuchań wynikało, że grupa terrorystów działała na zlecenie Doku Umarowa - przywódcy czeczeńskich separatystów, oskarżonego o organizację największych zamachów terrorystycznych w Rosji, również szkołę w Biesłanie.
Co ciekawe, informacja o szykowanym zamachu zbiegła się w czasie z oświadczeniem Umarowa, że wstrzymuje zamachy terrorystyczne na ludność cywilną, co nie było na rękę rosyjskim służbom specjalnym, które uczyniły z walki z terroryzmem swój wielki atut.
Jak pisze Kwiatkowska, niezależne rosyjskie media nazywają odeską akcję "prezentem od Wiktora Janukowycza", a zeznania oskarżonych o terroryzm uznają za przedwyborczy manewr, który ma zmobilizować elektorat wyczuwający zagrożenie.
W 2007 r. Adam Osmajew został aresztowany i oskarżony o przygotowanie zamachu na prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa. Wkrótce jednak został zwolniony z powodu "braku dowodów". Jak infomuje Wirtualna Polska, nieoficjalnie mówi się, że prokuratorzy przymknęli oko na ciężkie zarzuty po interwencji zamożnego i wpływowego ojca. "Młody Osmajew wyjechał do Wielkiej Brytanii. Tam, według rosyjskich śledczych, nawiązał kontakt z emisariuszami Doku Umarowa i na sfałszowanym paszporcie przyjechał na Ukrainę" - pisze Kwiatkowska.
Nie wiadomo jednak, dlaczego Osmajewowi pozwolono na opuszczenie Rosji, skoro podejrzewa się go o terroryzm. "Nie od dziś przyczyn rosyjskiego terroryzmu upatruje się w korupcji. Przekupni urzędnicy i mundurowi są często pośrednimi sprawcami zamachów (eksplozja na moskiewskim lotnisku nie doszłaby do skutku, gdyby nie sprzedajni strażnicy, którzy przepuścili terrorystów przez bramkami)" - pisze reporterka Wirtualnej Polski.
Wygląda na to, że - wraz z uplywem czasu - rodzi się więcej pytań, niż odpowiedzi. Tak czy inaczej, "coś jest na rzeczy"...
AM

