- Nie wiem, czy walczyłbym w obronie sprawy, która jest tego warta, wiedząc, że i tak muszę ponieść klęskę. Młodzi ludzie martwią się dziś tym, z kim pójść na drinka w piątek wieczorem, a wówczas stawali przed monstrualnymi problemami. Pamiętam, jak kręciliśmy ostatnią scenę, w której „Rój” siedzi ze swoim przyjacielem „Mazurem” i piją wódkę. Wiedzą, że zaraz przyjdzie tona wojska i ich zabije. Szczególnie do tej sceny robiliśmy dużo prób. Długo potem dochodziłem do siebie – może dlatego, że nie jestem zawodowym aktorem i nie potrafię włożyć maski i ją zaraz zdjąć – mówi Krzysztof Zalewski w wywiadzie, który niebawem ukaże się na portalu Fronda.pl.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

