Marta Brzezińska: W jednej ze świdnickich aptek farmaceutka odmówiła klientce sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Regionalny dyrektor Euro-Apteki poinformował, że farmaceci zatrudnieni w tych aptekach nie mogą odmówić klientowi leku przepisanego na receptę. Kobietę, która powołała się na klauzulę sumienia może spotkać kara. Czy to oznaczy, że sprawa projektu ustawy o klauzuli sumienia dla farmaceutów jest coraz bardziej paląca?

 

Jacek Żalek: Mamy doczynienia z ustawą prawo farmaceutyczne, wprowadząjącą przymus sprzedaży środków, które nie są lekami. Zastosowanie przymusu w przypadku produktów, które godzą w zdrowie i życie jest niezgodne z zasadami etyki zawodowej oraz podstawowymi zapisami konstytucji. Projekt, nad którym obecnie pracuję rozwiązywałby ten problem. Zrównując prawa farmaceutów względem wolności sumienia z uprawnieniami, jakie w porządku prawnym przysługują obecnie lekarzom, pielęgniarkom i położnym. Sytuacja ze Świdnicy dowodzi istnienia konieczności rozwiązania rodzącego się nieuchronnie konfliktu. Z jego jednej strony jest interes klienta, a z drugiej obywatelskie prawa i wolności w tym przypadku farmaceuty. Wbrew temu, co sądzą niektórzy, ten projekt nie jest wyrazem sporu światopoglądowego, ale sporu o przestrzeganie gwarantowanych konstytucyjnie praw. Zresztą, to nie jest tylko kwestia konstytucji – dwa lata temu Rezolucja Rady Europy jednoznacznie stwierdziła, że prawo klauzuli sumienia powinno być przestrzegane. Co więcej, Polska sama zobowiązała się do przestrzegania tego prawa ratyfikując choćby konwencję ONZ o prawach politycznych i obywatelskich z 1977 roku.

 

Takich sytuacji, jak ta ze Świdnicy będzie więcej?

 

Na tym polu rzeczywiście będzie dochodziło do sytuacji, w których będą łamane podstawowe prawa i wolności. Podejrzewam, że jeśli parlamentarzyści nie zreflektują się odpowiednio szybko, to sprawą będzie się musiał zająć Trybunał Konstytucyjny, który w orzeczeniu z 1991 r. wyraźnie stwierdził, że prawo do wolności sumienia zagwarantowane w art. 53 konstytucji obejmuje nie tylko możliwość reprezentowania swobodnie wybranego światopoglądu, ale rownież prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem, w tym wolność od przymusu postępowania wbrew swemu sumieniu i możliwość odmowy takiego postępowania.

 

Chyba szczególna niechęć do tego projektu bierze się stąd, że jest on przedstawiany jako taki, który całkowicie ogranicza dostęp do antykoncepcji.

 

Tak, ale to jest manipulacja.

 

Trzeba też chyba podkreślić wyraźnie, że jeśli jeden farmaceuta odmówi sprzedaży środków antykoncepcyjnych, to bez problemu znajdzie się wielu innych aptekarzy, którzy zrealizują receptę.

 

To regulują proste zasady popytu i podaży, wolny rynek. Trzeba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy – według przepisów w aptece musi być zatrudnionych co najmniej dwóch farmaceutów. Taka jest powinność wynikająca z przepisów prawa. Zawsze można tak zorganizować dyżury w aptece, że jeśli jedna osoba skorzysta ze swojego prawa do wolności sumienia, to znajdzie się druga, która wyda klientowi żądany środek. Dodatkowo trzeba pamiętać, że ginekologów jest dwa razy mniej niż aptek, nie mówiąc już o farmaceutach.

 

Jak obecnie wyglądają prace nad projektem?

 

Podejrzewam, że ten przypadek przyspieszy prace nad tym projektem. Tempo prac zależy także od tego, na ile środowisko farmaceutów będzie zdeterminowane, by taki projekt ukończyć. Nie chciałbym, żeby coś było robione wbrew farmaceutom.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska