- Gdybym był katolickim hierarchą oraz patriotą, tobym się zastanowił, co zrobić, żeby mój Kościół, kraj, naród uchronić przed "zniknięciem", chciałbym uwolnić je z gorsetu, który od początku nowoczesności ciąży katolikom moralnie oraz ekonomicznie. Bo nie wiąże się on z dogmatami wiary. Nie istota katolicyzmu (ciągłość apostolska) jest źródłem problemów katolickiego świata, ale feudalna mentalność Kościoła instytucjonalnego, którą nasiąka kultura katolickich społeczeństw – oznajmił Żakowski.
- Franciszek zdaje się wiedzieć, że katolicy ryzykują dalszą marginalizację i laicyzację, jeśli nie uporają się z dziedzictwem średniowiecza. Papież zmierza więc do dokończenia rozpoczętego przez Sobór Watykański II zerwania z dziedzictwem feudalizmu – podkreślił. - By wygrać XXI wiek, polskość potrzebuje reformy tak jak inne katolickie kultury. Papież ją stymuluje. Abp Michalik próbuje ją hamować w imię feudalnej tradycji, która dla niego chwilowo jest wygodniejsza, ale szkodzi katolicyzmowi, Kościołowi i Polsce. To nie media chcą papieżem walczyć z Kościołem. To arcybiskup walczy za pomocą podległego mu Kościoła z odnową katolicyzmu i z przyszłością Polski – sugeruje Żakowski.
A ja bez złośliwości przypomnę publicyście, że są już Kościoły, które całkowicie zerwały z dziedzictwem feudalizmu. Są postępowe, otwarte i całkowicie puste. I jeszcze jedno. Odwołując się do św. Franciszka – tak się składa – że papież Franciszek odwołuje się do... Średniowiecza. W najlepszym, także feudalnym, wydaniu. Zerwanie ze średniowieczem wymagałoby więc także zerwaniem z Asyżaninem.
TPT/Wyborcza.pl
