Wyprodukowany w 1991 roku przez Sony Pictures i Disneya film opowiadał o barowej piosenkarce Deloris Van Cartier, która staje się przypadkowym świadkiem morderstwa dokonanego przez jej kochanka-gangstera. Ten wyznacza nagrodę za głowę kobiety więc musi się ona gdzieś ukryć. Dzięki pomocy policji znajduje schronienie w klasztorze. Fabuła opowiada o tym jak liberalna Doloris odnajduje się w zakonie, co powoduje wiele zabawnych sytuacji. Film stał się przebojem kasowym, zarobił 230 milionów dolarów, na jego podstawie zrobiono sequel i musicalową wersję sceniczną. Okazuje się teraz, że może on nie być tylko wytworem wyobraźni scenarzystów.
Według sądowego wniosku Delois Blakely , która skarży wytwórnie była "czarną, młodą, śpiewającą zakonnicą, która służyła ludziom ulicy i młodzieży z Harlemu". Do tego opublikowała w 1987 roku swoją autobiografię "The Harlem Street Nun". W tym samym czasie rezolutna zakonnica próbowała zainteresować 3-stronnicowym synopsisem według własnych losów producentów z Hollywood (szkic scenariusza trafił m.in. do Cynthii Bowles z Tri-Star). Niedługo potem Disney wykupił od Tri-Star projekt "Zakonnicy w przebraniu" ("Sister Act"). Rolę głównej bohaterki Delois van Cartier zagrała Whoopi Goldberg. W fabule była ona piosenkarką, która będąc uwikłana w mafijne porachunki, ukrywa się pod habitem w zakonie prowadzonym przez Maggie Smith.
Znając zwyczaje panujące w Hollywood można wierzyć, że zakonnica ma rację w sporze z macherami z fabryki snów. Czy jednak osoba, która ma służyć Bogu powinna wdawać się w proces z filmowcami? Trudno nie zauważyć, że złożenie pozwu 20 lat po premierze filmu nie wygląda zbyt dobrze i może kojarzyć się z patologiczną praktyką w cywilizacji opanowanej przez prawników- wyłudzaniem pieniędzy. Chyba, ze zakonnica wygra znaczącą sumę, którą przeznaczy na pomoc ubogim. Wówczas chyba nikt nie będzie miał za złe, że miliony z fabryki snów trafią do potrzebujących.
Ł.A/portalfilmowy.pl

