Lisa Saunders, matka czwórki dzieci, mieszkająca w Irlandii Północnej porównała cztery wydania oksfordzkiego słownika dla dzieci, gdy odkryła zniknięcie słowa "mech". Zauważyła wtedy nieobecność wielu innych słów, np. klasztor, ołtarz, biskup, kaplica, chrzcić, apostoł, diakon, opactwo, mnich, zakonnica, parafia, psalm, ława kościelna, ambona, święty, grzech, diabeł i wikary. Pojawiły się za to nowe, jak to uzasadniają wydawcy, bardziej popularne słowa, jak np. mp3, alergik, celebrity.


- Gdy spoglądamy na starsze wersje słowników, mamy tam np. wiele nazw kwiatów, ponieważ wiele dzieci mieszkało w pół-wiejskim otoczeniu. Współcześnie środowisko się zmieniło. Jesteśmy bardziej multikulturowi. Ludzie nie chodzą już tak często do kościoła. Nasz rozumienie religii jest multikulturowe, dlatego niektóre słowa, jak np. Zielone Świątki, czy Zesłanie Ducha Świętego mogły być aktualne 20 lat temu, ale nie dzisiaj - powiedziała "Daily Telegraph" Vineeta Gupta, przedstawiciel działu wydawnictw dla dzieci Oxford University Press powiedziała.

Profesor Alan Smithers, dyrektor centrum edukacji na Buckingham University nie zgadza się z takim postawieniem sprawy. Twierdzi, że selekcja słów odzwierciedla sposób w jaki dzieciństwo oddala się od świata naturalnego i dziedzictwa duchowego w kierunku świata tworzonego przez technologie informacyjne. - Mamy pewną narrację chrześcijańską, która nadawała znaczenie naszemu światu przez ostatnie dwa tysiące lat. Wątpię, by można było powiedzieć, że wszystko to jest relatywne i możliwe do zastąpienia - mówi Smithers.

B. B., CNA

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »