Paweł Kukiz (którego – co bardzo ważne – trudno zakwalifikować jako pis-owca) jasno dziękował wszystkim niezależnym dziennikarzom, za to, że pomagają mu lepiej rozumieć świat (i to nawet wówczas, gdy się z nimi nie zgadza). Rafał Ziemkiewicz (biegnący na spotkanie Klubu Frondy w Gliwiach) podkreślał, że jest fałszem twierdzenie, że mamy w Polsce komercyjne media. – Gdyby one były komercyjne, to film o Lechu Wałęsie nakręcony przez jedną ze stacji telewizyjnych nie leżałby w piwnicy, ale byłby na półkach. Podobnie film o Wojciechu Jaruzelskim, który byłby powtarzany w najlepszych porach oglądalności – podkreślał Ziemkiewicz. Anita Gargas przypominała zaś, że bez wolnych mediów i niezależnych dziennikarzy trudno budować mocną Polskę.
Ale to spotkanie było ważne nie tylko ze względu na słowa, które na nim padły, ale także dlatego, że można na nim było zobaczyć, że w Polsce jest potrzebne wolne słowo. A dodatkowo można było zaangażować się w jakieś działanie. Stowarzyszenie Solidarni 2010 i Stowarzyszenie Twórców dla Rzeczpospolitej zaprosiło wszystkich uczestników konferencji (a także wszystkich, którzy chcą, by w Polsce nie kneblowano inaczej niż rząd myślących) na protest przed kancelarią premiera przeciwko łamaniu wolności słowa w Polsce. Odbędzie się ona 19 stycznia o godzinie 18.
Zainteresowani mogli także podpisać protest o wolność słowa.
„My, niżej podpisani, wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec ograniczania wolności słowa w Polsce, w czym ostatnio aktywnie uczestniczy Zarząd Telewizji Polskiej. Wyrzucanie z ramówki TVP programów o wysokiej wartości merytorycznej, takich jak „Pod prasą” Tomasza Sakiewicza, „Misja specjalna” Anity Gargas, „Antysalon” Rafała Ziemkiewicza, „Bronisław Wildstein przedstawia” i – ostatnio - „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego, pozbywanie się z mediów publicznych profesjonalnych i rzetelnych dziennikarzy takich jak Joanna Lichocka, Jacek Karnowski, Jacek Sobala, Katarzyna Hejke, Grzegorz Górny, Tomasz Terlikowski, Grzegorz Braun, Robert Kaczmarek, Dariusz Karłowicz - jest jawnym zamachem na wolność słowa w Polsce. Część z nas pamięta jeszcze czasy pisania na murach haseł „Telewizja kłamie!” i stanowczo nie życzy sobie powrotu cenzury. Telewizja publiczna jest własnością Społeczeństwa, nie rządu. Obrona niezależnych dziennikarzy jest nie tylko naszym prawem, ale i obowiązkiem. Niniejszym pragniemy wyrazić im nasz najgłębszy szacunek i wdzięczność za ich odwagę i determinację w obronie prawdy, a także zapewnić o naszej solidarności. Brak odpowiedniej dociekliwości mediów w rozliczeniu działań polskich władz w sprawach istotnych, takich jak bezpieczeństwo energetyczne, podwyższenie podatków, czy stan budowy dróg jest groźnym symptomem. Jednak skalę cenzury w Polsce skrajnie pokazał sposób relacjonowania śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Redukowanie debaty publicznej do propagandy na rzecz rządzącej partii dzieje się przy pozorach pluralizmu, który stwarza wielość ośrodków przekazu. Nakręcanie spirali nienawiści wobec demokratycznej opozycji przez media i wykreowane przez nie autorytety – doprowadziło do morderstwa na tle politycznym w Polsce.
Ograniczanie wolności słowa jest działaniem na szerszą skalę i dotyczy nie tylko dziennikarzy, ale także historyków, takich jak np. Paweł Zyzak, dr Sławomir Cenckiewicz, czy socjologów (prof. Andrzej Zybertowicz). Władza pozwoliła sobie ostatnio nawet na ingerowanie w treść kazań – ks. prałat płk Sławomir Żarski po wygłoszeniu patriotycznego kazania 11 listopada 2010 r. został „upomniany” przez Bronisława Komorowskiego. Wobec takich praktyk wyrażamy swój stanowczy sprzeciw. Uniemożliwianie dziennikarzom i historykom wykonywania swojego zawodu, a nawet represje stosowane wobec księży – dość przywołać przykład księdza Stanisława Małkowskiego - to właściwości systemów totalitarnych. Jeśli dziennikarze prześladowani z powodu wierności sumieniu, nie zostaną przywróceni do pracy lub jeśli dojdzie do wyrzucenia z telewizji programu „Warto Rozmawiać”, będziemy zmuszeni bronić wolności słowa do skutku w Polsce i na arenie międzynarodowej. Media, które zamiast patrzeć na ręce władzy stają się jej tubą propagandową, przestają być gwarantem systemu demokratycznego. Dotyczy to zarówno mediów prywatnych jak i publicznych. W tej sytuacji odebranie głosu niezależnym dziennikarzom stanowi realne i bardzo poważne zagrożenie dla polskiej demokracji”.
Tekst ten można podpisywać także obecnie na stronach Stowarzyszenia Solidarni 2010.
TPT
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

