Takie stanowisko prezentuje w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” dr Artur Płachta, wrocławski ginekolog, wiceprezes Wojskowej Izby Lekarskiej i przewodniczący jej Komisji Etyki, który wskazuje, że studenci medycyny, lekarze, wykładowcy, którzy podpisali „Deklarację Wiary” powinni zostać pozbawieni możliwości wykonywania zawodu, a przynajmniej powinno mu się odebrać prawo do współpracy z NFZ.

Zaczyna się jednak od studentów, którzy podpisali Deklarację. - Oficjalne stanowisko wyrażone już na tym etapie edukacji sprzeczne z istotą nauki zwanej medycyną pozwala mi podać w wątpliwość sens ich dalszej nauki, zwłaszcza że studiują za darmo, no i, powiedzmy, za pieniądze podatnika. Niech studiują na katolickich uczelniach i uczą się, jak leczyć dobrym spojrzeniem, modlitwą i innymi metodami, zapewniającymi nietykalność ciała ludzkiego. Podobnie ma się sprawa z ich wykładowcami - jako osoby ograniczone istotą tej deklaracji nie mogą absolutnie uczyć kolejnych pokoleń lekarzy, bo z założenia nie będą obiektywne – przekonuje.

A później zapewnia, że choć lekarz może być wierzący, bo pozwala mu na to konstytucja, to nie może być katolikiem w gabinecie lekarskim. - Jednak prywatne poglądy lekarza nie mogą być priorytetem w jego działalności publicznej, prowadzonej za państwowe pieniądze. Lekarz, który podpisał "Deklarację wiary", nie powinien dostać kontraktu z NFZ, gdyż on gwarantuje pacjentom prawo do stosowania wszystkich metod leczniczych według najnowszej wiedzy, w tym korzystania z przywileju zapłodnienia in vitro. W Wielkiej Brytanii, co wyczytałem w katolickiej prasie, Królewskie Kolegium Położnictwa i Ginekologii ogłosiło, że lekarze pro life, odmawiający podania środków wczesnoporonnych, a w konsekwencji przeciwnicy aborcji, ze względu na sprzeciw sumienia nie będą mogli specjalizować się w ginekologii i położnictwie ani działać w obszarze leczenia niepłodności, AIDS, opiece nad kobietą w depresji poporodowej i w czasie menopauzy – oznajmia. I dodaje, że rozwiązanie brytyjskie jest słuszne: „To słuszne rozwiązanie, bo ginekologia jest gałęzią medycyny, nauką i nie zajmuje się światopoglądem, tylko leczeniem ludzi i ratowaniem ludzkiego życia i zdrowia. Medycyna jako taka jest przecież apolityczna i niezależna światopoglądowo. I niech taka zostanie. Najbardziej gorszącym dla mnie faktem w tej całej gorączce jest stanowisko osób piastujących urzędy administracyjne w publicznej służbie zdrowia, czyli dyrektorów placówek, kierowników klinik i katedr, konsultantów krajowych czy wojewódzkich, którzy tę deklarację podpisali”.

- Dopuszczanie ich w takiej sytuacji do dalszej działalności dydaktycznej bądź kierowniczej z całym majestatem władzy i zależności jest nie do przyjęcia – uzupełnia lekarz, który sugeruje, że katolik nie może pełnić funkcji publicznych w medycynie.

Dr Płachta w istocie kwestionuje też klauzulę sumienia. - Życie społeczne w demokratycznym państwie nie opiera się na filozofowaniu, czy Bóg istnieje, czy nie istnieje, jakie mamy obowiązki wobec wiary, tylko opiera się na ustanowionym prawie. Prawie ustanowionym w sposób demokratyczny, a nie danym przez Boga. I jeśli to prawo zezwala na aborcję w określonych przypadkach, to ja mam obowiązek się do tego prawa dostosować. Stąd płynie prosty wniosek, że jeśli ktoś tego nie respektuje, to znaczy, że nie rozumie idei państwa prawa. Państwo jest zobowiązane służyć wszystkim obywatelom, także niewierzącym. Odsyłanie przez lekarza ginekologa obwarowanego klauzulą sumienia do innego lekarza celem wykonania niezgodnych z jego sumieniem procedur jest samo w sobie kompletnie niezrozumiałe. Jak ma się czuć pacjent, który czekał np. na wizytę kilka tygodni i dowiedział się właśnie, że nic nie załatwi, bo doktor ma sumienie? Czy lekarz odmawiający ma mieć u siebie wykaz tych, co sumienia nie mają i mogą go przyjąć, czy może po prostu nie interesuje go, co będzie z pacjentem później? Jak długo będzie trwała cała procedura uzyskania fachowej pomocy? - oznajmia.

A ja mogę powiedzieć tylko tyle, że dobrze, że ktoś w końcu tak jasno powiedział, że zdaniem lewicowych zamordystów katolicy powinni być pozbawieni części praw publicznych. I dobrze, że te opinie padły z tamtej strony, teraz nie da się już ich wyprzeć.

Tomasz P. Terlikowski