TVP Info podaje, że prawdopodobnie nie wiedzieli o nich ani prokurator, ani obrońca prominentnych esbeków. - Na początku kwietnia przekazaliśmy do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie 30 tomów tajnych akt. To akta, które były dołączone do sprawy Zenona Płatka i Władysława Ciastonia - mówił TVP Info rzecznik warszawskiego sądu okręgowego sędzia Wojciech Małek.

Odnalezienie akt w VIII wydziale karnym warszawskiego sądu zaskoczyło samych prokuratorów. - Jestem zdziwiony, że takie akta operacyjne miały być dołączone do akt sprawy. Nie przypominam sobie, abym coś o nich wiedział. To bardzo zastanawiające, tym bardziej, że byłyby cennym dowodem - mówi mecenas Andrzej Różyk, obrońca Ciastonia i Płatka. Prokurator-oskarżyciel w tej sprawie, Jacek Mularzuk, również zapewnia, że nie wiedział o aktach.

W jaki sposób dokumenty znalazły się w sądzie? Prawdopodobnie będzie wiadomo dopiero, gdy zostaną one odtajnione. Może to nastąpić jeszcze w tym miesiącu. "Nasz Dziennik" podaje, że nieoficjalnie prokuratorzy przyznają, że mogą one oznaczać pewien przełom w wątku śledztwa dotyczącym nękania bł. ks. Jerzego Popiełuszki przez SB.

AJ/Nasz Dziennik

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »