Zadanie domowe z zajęć o współczesnych konfliktach i terroryzmie przeraziło uczniów. - Waszym celem jest zabicie jak największej liczby niewinnych cywilów, aby przekazać wasz komunikat – napisała pedagog w zadaniu.
Każdy z uczniów miał sobie wyobrazić, że jest terrorystą, który chce przekazać światu wiadomość. W tym celu musi zaplanować zamach oraz wybrać najlepsze miejsce i czas do jego przeprowadzenia. Młodzież musiała także opisać wpływ działania substancji użytych w zamachu na ludzkie ciało.
Jedna z uczennic uczestniczących w zajęciach przyznała, że praca domowa ją przeraziła. - Jest różnica między uczeniem się o terroryzmie a byciem terrorystą – powiedziała. Okazało się, że jeden z jej krewnych zginął w zamachach terrorystycznych na Bali w 2002 roku.
Zadanie domowe za niestosowne uznał również dyrektor szkoły. Gdy tylko o nim usłyszał, wycofał je. Zapewnił, że nauczycielka nie chciała promować terroryzmu i wskazał, że pracuje ona od niedawna w zawodzie. - Nauczycielka, która jest stosunkowo niedoświadczona, podjęła w dobrej wierze niefortunną próbę zaangażowania uczniów w zadanie na temat współczesnego konfliktu, by pokazać im, jak przekonania i wyznawane wartości wpływają na zachowanie i motywacje jednostek - powiedział dyrektor. Jak podkreślił, nauczycielka wyraziła skruchę.
żar/Wprost.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

