Niewidzialna ręka rynku najwyraźniej pokazuje swoje widzialne poczucie humoru. W Londynie szukają pracownika na stanowisko… tłumacza emotikonów.

Emotikony stały się nieodłącznym narzędziem komunikacji w Internecie. Jedna z londyńskich firm postanowiła to wykorzystać i zaoferowała stanowisko „tłumacza emotikonów”, czyli osoby odpowiedzialne za wyjaśnianie kontekstów kulturowych i różnic międzykulturowych jakie wiążą się z ich używam. Według londyńskiej firmy, dla różnych kultur te same emotikony przybierają różne znaczenia. Stąd oferta pracy „tłumacza”.

Jak cytuje portal Zetchili: „Stanowisko wymaga od kandydata nie tylko pasji do emotikonów, ale także praktycznej wiedzy i świadomości różnic kulturowych oraz wynikających z nich obszarów nieporozumień”.

Podejrzewamy zatem, że kandydatów do stanowiska tłumacza emotikonów będą na jedno miejsce miliony. Może warto utworzyć kierunek „filologia emotikonów”? Ach te nowy trendy… Aj, byśmy zapomnieli: ---> :)

krp/Zetchili, Fronda.pl