W artykule na łamach „Wall Street Journal” ten znany amerykański psychiatra i członek Komisji Bioetycznej prezydenta George'a W. Busha podkreślił, że czas odrzucić pomysł, by sposobem leczenia transseksualizmu były operacje chirurgiczne. Jego zdaniem ten trend powoli się już zresztą w medycynie odwraca i chirurdzy czy psychiatrzy odkrywają, że okaleczanie zdrowych fizycznie osób nie jest metodą leczenia zaburzeń psychicznych. Operacje tzw. zmiany płci są jego zdaniem błędem,

„Intensywnie odczuwane poczucie bycia traspłciowym stanowi zaburzenie psychiczne w dwóch aspektach. Po pierwsze jest to niedopasowane do rzeczywistości myślenie o własnej płci. Drugim problemem jest to, że może to prowadzić do poważnych problemów psychologicznych – podkreśla uczony.

McHugh zaznacza, że Uniwersytet Johna Hopkinsa i jego szpital zaprzestał przeprowadzania chirurgicznych operacji „zmiany płci”, i to mimo iż większość z pacjentów było „usatysfakcjonowanych” jej skutkami. - Produkcja usatysfakcjonowanych, ale wciąż z problemami pacjentów nie jest wystarczającym powodem do chirurgicznej amputacji zdrowych narządów – podkreślił psychiatra. Uczony zacytował też szwedzkie badania, z których wynika, że odsetek samobójstw wśród transseksualistów jest dwudziestokrotnie wyższy niż w grupie osób nietranspłciowych.

- W sercu problemu jest zamieszanie wokół transpłciowości. „Zmiana płci” jest biologicznie niemożliwa. Osoby, którzy przeszli chirurgiczne upodobnienie do drugiej płci nie zmienili się z mężczyzny w kobietę czy odwrotnie. A raczej stali się oni sfeminizowanym mężczyzną czy zmaskulinizowaną kobietę. Uznanie tego za kwestię praw obywatelskich i zaangażowanie interwencji chirurgicznych oznacza współpracę i promocje zaburzeń psychicznych – napisał dr McHugh.

TPT/Bioedge.org