W 1986 roku, ponad 30 lat po powrocie z wojny koreańskiej, George Porter zamordował byłą narzeczoną i jej partnera. Otrzymał za to najwyższy wymiar kary. Po 23 latach doczekał się jednak uchylenia wyroku.
“Nasz naród ma długą tradycję łagodniejszego traktowania kombatantów" - czytamy w orzeczeniu sądu, który odesłał sprawę do niższej instancji. Porter miał cierpieć na tzw. zespół stresu pourazowego (PTSD), czyli częste u kombatantów zaburzenie lękowe. Ma to wpłynąć na ponowną decyzję sądu, który orzeknie o niższym wymiarze kary.
Porter wstąpił do armii jako 17-latek, by uciec przed sadystycznym ojcem. Podczas wojny dwukrotnie był ranny. W walce z chińskimi wojskami zginęła lub została ranna połowa jego kolegów. Po powrocie do kraju Porter przez lata nie mógł dostosować się do normalnego życia. Pił, miał koszmarne sny, często zdarzały mu się napady szału. W jednym z nich popełnił morderstwo.
JaLu/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »


