Jakiekolwiek ważne ślady, które znajdowały się na wraku rozbitego samolotu, uległy zniszczeniu wskutek oddziaływania pogody. Po pół roku na słońcu i deszczu nie ma tam śladów, które będą wartościowe dla prowadzonego śledztwa w sprawie katastrofy - twierdzi prof. Brunon Hołyst, specjalista ds. kryminalistyki i kryminologii.

- Chodzi np. o ewentualne dowody użycia broni, substancji wybuchowych. Zniszczone zostały też ślady, które powstały na samolocie po zetknięciu z drzewami, w konkretnych miejscach skrzydeł czy kadłuba oraz ślady termiczne po wybuchu ognia czy też odkształcenia części wraku z powodu działania wysokiej temperatury – tłumaczy Hołyst.

Działania chemiczne pod wpływem pogody spowodowały, według specjalisty, całkowitą zmianę struktury śladów.

Mimo apeli prokuratury i rządu, Rosja dopiero pół roku po katastrofie, w przeddzień pielgrzymki do Smoleńska, rozpoczęła zabezpieczanie terenu. - To ma już niestety tylko symboliczne znaczenie – konstatuje Hołyst.

eMBe/Fakt.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »