- Musimy w końcu podnieść tę rękawicę i pokazać, że rzuca ją cherlawy rycerzyk, a nie orędownicy prawdy - mówi dziennikowi współpracownik premiera. Przyznaje, że reaktywacja komisji Jerzego Millera wyjaśniającej przyczyny katastrofy smoleńskiej byłaby przyznaniem się do błędów, których - jego zdaniem - nie popełniono i właśnie dlatego należy powołać zespół. - To propaganda pisowska sprawia, że ludzie wierzą, że jest inaczej - przekonuje.
Stąd sprytny pomysł kolejnej komisji. Na jej czele stanie Maciej Lasek, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz wiceszef komisji rządowej, która kierował Jerzy Miller.
– Nie tylko ja, ale także koledzy, którzy pracowali razem z nami przy katastrofie smoleńskiej, uważają, że należy hipotezy, które nie znajdują potwierdzenia w faktach, które są oparte na wyrwanych zdaniach, lub przeinaczonych faktach, dementować – deklarował niedawno Lasek. Podkreślał, że problemem jest to, że robią to w wywiadach czy komentarzach prasowych, a nie ma instytucji, która może prostować nieprawdziwe informacje na temat katastrofy.
Pierwszym wezwanym przez nowe ciało ma być szef zespołu parlamentarnego ds. wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej poseł Antoni Macierewicz.
AM/Fakt/Wp.pl
