W artykule „Nauczcie rzecznika milczeć” opublikowanym w marcu br. na łamach Super Expressu Jastrzębowski napisał: „Do mieszkania niewinnych ludzi wpada banda uzbrojonych debili osiłków, tłucze głową kobiety o podłogę i rzecznik tej bandy ma pretensje, że kobieta nie współpracowała? Niby co miała zrobić? Sama powinna tłuc swoją głową o podłogę? Sama powinna wybić sobie zęby? Dopasował się nam rzecznik do antyterrorystów...” krytykując akcję śląskich anty terrorystów w mieszkaniu niewinnych ludzi, podczas której pobili mieszkające w nim małżeństwo. Rzecznik prasowy śląskiej policji Andrzej Gąska miał tłumaczyć brutalność policji, faktem, że ze strony małżeństwa nie było współpracy.
Według aktu oskarżenia wniesionego do sądu rejonowego dla Warszawy Pragi – Południe przez komendanta wojewódzkiego policji w Katowicach – Dariusza Działo, redaktor naczelny SE: „w niedopuszczalny sposób przekracza przyznaną prasie przez Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej wolność wypowiedzi prasowej" a także narusza Kartę Etyczną Mediów, a mianowicie "zasady szacunku i tolerancji dla drugiego człowieka". I tym samym naraził śląską policję na utratę zaufania.
Jastrzębowskiego broni Dominika Bychawska - Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka „Dziennikarz zabrał głos w interesie publicznym, informując o nadużyciach ze strony funkcjonariuszy. Ze względu na debatę towarzyszącą wydarzeniu mógł użyć ostrego, prowokacyjnego języka. To wynika również z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który dopuścił w swoim orzecznictwie użycia słowa "idiota" wobec polityka, czy też "kretynek" w stosunku do sędziego”.

