Z informacji jakie uzyskał portal Tvp.info wynika, że w ciągu niespełna trzech lat marszałek Bronisław Komorowski dostał 83 tys złotych w ramach nagród, które przyznawało mu prezydium Sejmu. W konsekwencji o wynagrodzeniach decydował on sam i jego zastępcy.
– To pokazuje obłudę Bronisława Komorowskiego. Były marszałek promował się w mediach, odbierając nam skromną podwyżkę ryczałtu na funkcjonowanie biur poselskich. Tymczasem sam przyznawał sobie wysokie nagrody – mówi Zbigniew Kozak. Poseł PIS wraz z klubową koleżanką Jolantą Szczypińską wysłał już dwie interpelacje do premiera w tej sprawie. Proszą w nich o wyjaśnienia na temat zarobków marszałka. Obydwie interpelacje zostały jednak wstrzymane przez prezydium Sejmu.
Z odpowiedzi jakiej Kancelaria Sejmu udzieliła Tvp.info wynika, że różnice w wynagrodzeniach marszałka w poszczególnych latach są spowodowane nagrodami, jakie dostawał. Formalnie przyznawało mu je prezydium Sejmu. W praktyce, on sam.
W 2007 roku prezydium przyznało mu nagrodę w wysokości ponad 16 tysięcy złotych, choć marszałkiem był od listopada. Wcześniej pełnił funkcję wicemarszałka. Najwięcej nagród dostał w 2008 roku – prawie 67 tysięcy złotych. Bronisław Komorowski nie dostał ich tylko w 2009 roku, bo w związku z kryzysem Sejm zdecydował o zamrożeniu pensji i nagród.
– Sytuacja, w której sami zainteresowani przyznają sobie premie, może budzić zdziwienie. Dlatego jestem za tym, by zrezygnować z uznaniowych nagród. Najważniejsi urzędnicy powinni mieć po prostu wyższe wynagrodzenia – mówi Jerzy Budnik, poseł PO, szef Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.
Dlaczego interpelacje nie docierały do premiera? -Prezydium jednogłośnie podjęło decyzje, żeby interpelacjom nie nadawać biegu. Sprawy związane z wynagrodzeniami marszałka i jego zastępców nie leżą bowiem w obszarze właściwości rzeczowej premiera, do którego skierowano interpelacje – wyjaśnia Krzysztof Luft, były dyrektor biura prasowego Kancelarii Sejmu, obecnie członek KRRiT.
eMBe/Tvp.info
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

