- Wierzę, że istnieje krzywda polegająca na tym, że nie mogę sobie zapalić marihuany, kiedy mam na to ochotę - zaznaczyła dodając, że choć sama nie pali to zna przypadek umierającego człowieka, który nie mógł palić marihuany, mimo iż pomagała mu ona radzić sobie z objawami choroby. - To mi się wydaje niepojęte, bo liberalizm na tym polega, że my możemy robić rzeczy, które nie krzywdzą innych. I tego Tusk nie rozumie. Może nigdy nie rozumiał - podkreśliła.
Zdaniem prof. Środy w Polsce nie istnieje społeczeństwo obywatelskie. - Jego miejsce zajmuje Kościół. Ludzie nie dbają nawet o sąsiadów, nie przyjaźnią się, nie działają wspólnie, a życzliwość ogranicza się do „znaku pokoju” - przekonywała. Socjolog przyznała rację prof. Januszowi Czapińskiemu, który twierdził, iż jesteśmy społeczeństwem wysp, czyli rodzin, które chodzą do kościoła i nic poza tym. - W małych wspólnotach, wiejskich, jak tylko powstaje inicjatywa założenia świetlicy, to katecheta albo proboszcz natychmiast ją krytykują w obawie, że jakieś pieniądze nie pójdą na działalność kontrolowaną przez Kościół, tylko na inną - mówiła.
- Kościołowi nie zależy na silnym społeczeństwie obywatelskim, bo ono będzie konkurencją dla Kościoła. I dlatego młodzi ludzie uczą się przez całą katechezę (a to jest 900 godzin, od przedszkola) o szatanie i złu homoseksualizmu, zamiast nabywać umiejętności obywatelskie i społeczne na jakichś praktycznych warsztatach wychowania obywatelskiego, etyki czy filozofii - stwierdziła Środa.

