W miniony weekend kilkudziesięciu muzułmanów modliło się, będąc zwróconymi w kierunku Mekki, przed rzymskim Koloseum przeciwko ofensywie izraelskiej w Strefie Gazy. - Te pseudo-modlitwy nie mają nic wspólnego z religią, to są akty zastraszenia i zagrożenia wobec Włochów - powiedział Maurizio Gasparri, lider partii Silvio Berlusconiego w Senacie. - Ci, którzy w nich uczestniczą powinni być zidentyfikowani przez policję i być może wydaleni z naszego kraju. Ludzie nie powinni używać modlitwy jako broni politycznej - dodał.

3 stycznia podczas manifestacji popierającej Palestyńczyków kilkaset osób zebranych na mediolańskim placu katedralnym pochyliło się w czasie modlitwy prowadzonej przez imama w kierunku Mekki.

Modly na placu katedralnym wywołały żywą polemikę wśród włoskich prawicowców. Attilio Fontana, mer Varèse, miejscowości położonej niedaleko Mediolanu zadeklarował wówczas: - Chciałbym zobaczyć, co by się stało, gdybym poszedł odmówić różaniec do meczetu. Minister Obrony Narodowej Ignazio La Russa zorganizował Mszę świętą na placu przed katedrą w niedzielę po muzułmańskich modlitwach, by „odebrać własność miejsca".

Były minister spraw wewnętrznych i przewodniczący Parlamentarnej Komisji antymafijnej Beppe Pisnau określił wydarzenia z Milanu i Rzymu jako „operacja fundamentalistyczna, przygotowująca do terroryzmu".

Szefowa Stowarzyszenia kobiety marokańskie we Włoszech Souad Sbai uznała publiczne modlitwy muzułmanów przed katolickimi miejscami kultu za „prowokacyjny akt przeciwko Zachodowi, chrześcijanom i muzułmanom umiarkowanym organizowany przez skrajne grupy".

Odpowiedzialni ze wspólnoty muzułmańskiej przeprosili za to arcybiskupa Mediolanu kard. Dionigi Tettamanziego. Jednak Tettamanzi nie zgadza się z potępianiem muzułmańskiej modlitwy. Duchowny uznał, że muzułmanie mają do niej pełne prawo.

 

Podobna "akcja modlitewna" została zorganizowana przed bazyliką w Bolonii.

Po kontrowersyjnych muzułmańskich manifestacjach przed katedrami w Mediolanie i Bolonii, włoski minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni zdecydował się wprowadzić zakaz manifestacji przed miejscami kultu. Maroni, jeden z liderów Ligi Północnej ma rozesłać do wszystkich prefektów specjalny okólnik z poleceniem, by zapobiegali podobnym wydarzeniom.

Dyrektywa ministra może mieć znaczenie bardziej ogólne i zabraniać manifestacji we wszystkich „wrażliwych miejscach", przed miejscami kultu, ale także przed koszarami, centrami handlowymi i kulturalnymi oraz w najbardziej zaludnionych dzielnicach. Według dziennika "La Republicca", celem dyrektywy „jest lepsze uregulowanie manifestacji gwarantując jednocześnie prawo do manifestowania i do wolnego korzystania przez obywateli z przestrzeni publicznej". Dyrektywa ma zostać wprowadzona w lutym.

 

Muzułmańskie modlitwy przed rzymskim Koloseum.

[video:http://www.youtube.com/watch?v=gEti8l-qmXE'/>

 

MaRo/AFP/Corriere della Sera/ansa.it

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »