- Listopadowy czas to czas, w którym szczególnie pamiętamy tych, którzy żyli pośród nas, a już odeszli. Nieraz przemierzaliśmy setki kilometrów, by choć na chwilę zatrzymać się przy grobie, zapalić znicz i odmówić modlitwę – podkreślał ks. Bartołd

- Gdzie oni są? Co się z nimi dzieje? Czy są szczęśliwi? Gdzie są nasi bliscy? Gdzie są bohaterowie, walczący o wolność naszego narodu? Gdzie są nasi duszpasterze, którym zawdzięczamy wychowanie w duchu chrześcijańskim? Gdzie przebywają ci, którzy całe życie poświęcili budowaniu swojej rodziny, domu? - zastanawiał się

- Jak wiele tych światów, pięknych i szlachetnych, zostało zniszczonych? Iluż pięknych ludzi zostało zgarniętych z ulic Warszawy, zabranych do obozów zagłady, zagazowanych, zamordowanych? Gdzie oni są? Czy my się z nimi spotkamy? – pytał ks. prał. Bartołd.

- Kościół wyznaje wiarę w to, że Bóg ocala nie tylko każdego człowieka, ale też każdą łzę. Wszyscy ci, masowo pomordowani i anonimowo pochowani w mogiłach, trafili w otwarte ramiona Jezusa Chrystusa. W tych ramionach znaleźli pokój i ukojenie - dodawał

- Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zgon ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju(…) - zaznaczył

- Bóg zada każdemu z nas jedno pytanie: czy ty mnie kochasz? Tu kłamstwo i udawanie nie będzie możliwe. Będzie jedynie czysta prawda. Ci, którzy na to pytanie odpowiedzą: „tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham” od razu znajdą się w gronie zbawionych. Pozostałych Bóg zapyta: „czy przynajmniej pozwolisz mi, abym ja ciebie kochał?”. Ci, którzy odpowiedzą „tak”, pójdą do czyśćca, gdzie miłość Boża będzie ich ogarniała coraz bardziej, aż w końcu staną się zdolni do przebywania przed obliczem pańskim - podkreślił

 

bz/niezalezna.pl