Uderzenie w miasto
Drony spadły m.in. w centrum – w pobliżu katedry oraz kościoła ojców Bernardynów – gdzie zniszczyły kamienice, które zaczęły płonąć. Kolejne uderzenia miały miejsce w rejonie dawnego kościoła św. Marii Magdaleny, gdzie wybite zostały okna, a uszkodzeniu uległy też budynki mieszkalne. Największe zniszczenia ponownie dotknęły bloki na dużych osiedlach.
„Dzięki Bogu można powiedzieć, że było to po godzinach popołudniowych. Jeszcze ludzie byli w pracy, dzieci nie wróciły ze szkoły i nie ma ofiar śmiertelnych. Są tylko ranni” – podkreśla metropolita lwowski.
Alarm i napięcie
Jak wyjaśnia arcybiskup, mieszkańcy są ostrzegani przed nalotami dzięki aplikacjom w telefonach i komunikatom służb państwowych. Na reakcję mają zwykle kilkanaście minut. Alarmy mogą trwać od kilkunastu minut do kilku godzin, a ich długość zależy od tego, czy kolejne drony i pociski nadal znajdują się w przestrzeni powietrznej Ukrainy. Obowiązek natychmiastowego zejścia do bezpiecznych miejsc mają szkoły, uczelnie i instytucje publiczne.
Życie w cieniu wojny
Abp Mokrzycki zwraca uwagę, że wojna przybrała dziś formę, która szczególnie obciąża psychicznie społeczeństwo. To nie tylko linia frontu, która się przesuwa, ale także nieustanne zagrożenie z powietrza.
„Ta wojna trwa także na innym froncie” – zaznacza. Wskazuje przy tym na powracających z frontu rannych i okaleczonych żołnierzy oraz częste pogrzeby poległych. Doświadczenie wojny dotyka więc mieszkańców nie tylko w chwilach ataków, ale także w codziennym życiu, naznaczonym stratą i niepewnością.
