Wszystkie czołowe partie federalnego parlamentu poparły w czwartek rezolucję wzywającą rząd do oficjalnej reakcji na słowa papieża z jego podróży do Afryki.
Odnosząc się do epidemii AIDS na tym kontynencie powiedział on wtedy: „To jest tragedia, której nie można przezwyciężyć tylko pieniędzmi, nie można pokonać dystrybucją prezerwatyw, które nawet zwiększają problemy".
Posłowie postanowili potraktować Papieża, w duchu kompromisu, łagodnie - w rezolucji uznali wzmiankę o kondomach jedynie za "nie do zaakceptowania". Wykreślono więc określenie "niebezpieczne i nieodpowiedzialne". Podczas prac w komisji spraw zagranicznych usunięto też zapowiedziany wcześniej apel o odwołanie ambasadora Belgii w Watykanie oraz wezwanie do belgijskiego MSZ nuncjusza apostolskiego w celu wręczenia noty protestacyjnej.
Tekst poparli chadecy i w tym samym zyskał on większość w parlamencie. Przeciwko byli tylko flamandzcy nacjonaliści oraz skrajna flamandzka prawica, ale i tak głosowanie na forum plenarnym będzie formalnością – pisze „Rzeczpospolita”.
Od parlamentarnej inicjatywy dystansował się początkowo chadecki premier Belgii Herman Van Rompuy, ale w zeszłym tygodniu zmienił zdanie i zapowiedział, że się do rezolucji "dostosuje".
- Belgijski rząd będzie pierwszym na świecie, który zaprotestuje oficjalnie poprzez swojego ambasadora przy Stolicy Apostolskiej - cieszył się inicjator rezolucji, liberalny deputowany Denis Ducarme. - Nie do papieża należy podważanie polityki zdrowia publicznego, co do której panuje jednomyślność, i która ratuje dziś ludzkie życia – mówił polityk.
Czy jednomyślnośc w kwestii kondomów ma szansę stać się belgiską racją stanu?
AJ/Rz
Zobacz także:
Belgijscy politycy do Papieża: nie podważaj świeckich dogmatów
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

