Jeśli ktoś spodziewał się po Vargasie Llosie rzeczywistego wprowadzenia w sztukę pisania powieści w stylu „Kreatywne pisanie w trzy tygodnie” to srodze się zawiedzie. Jednak dla ludzi kochających dobrą literaturę czy nawet powieści ta książka nie będzie zawodem. Peruwiańczyk przekonuje w niej, ze literatura jest skutkiem buntu przeciw zastanej rzeczywistości. „Charakter owego zasadniczego sprzeciwu wobec zastanej rzeczywistości, tkwiącego, moim zdaniem, u źródeł powołania każdego skryby, nie ma jednak najmniejszego znaczenia. Ważne, by radykalizm gestu nadawała siłę przedsięwzięciu – równie donkiszotowskiemu jak natarcie kopią na wiatraki – polegającemu na złudnym zastępowaniu konkretnego i obiektywnego życia przez mglisty i efemeryczny świat fikcji” - zauważa Vargas Llosa. „... nieufność w stosunku do świata realnego, jakim karmi się dobra literatura, może się także w pewnych warunkach przełożyć na postawę buntu wobec ustanowionej władzy, instytucji czy wierzeń” - dodaje.



Skąd pisarz bierze materiał do powieści? Z autobiografii oczywiście. „Pisanie powieści odpowiada temu, co robi striptizerka, kiedy rozbiera się przed publicznością i ukazuje swoje obnażone ciało. Powieściopisarz dokonuje tej operacji w przeciwnym kierunku. Pracując nad powieścią, odziewa, zakrywa nieprzeniknionymi, barwnymi ubiorami – które stworzyła jego wyobraźnia – pierwotną nagość, punkt wyjścia przedstawienia” - zauważa Vargas Llosa.



Te rozważania, poza samą przyjemnością ich czytania (a jest ona niewątpliwa) i zakreślania smakowitszych fragmentów, pozwala jeszcze zrozumieć, na czym polega problem z naszą literaturą. Wiele wskazuje na to, że zwyczajnie nie wyrasta ona z buntu wobec rzeczywistości. Nasi etatowi buntownicy z „Krytyki Politycznej” czy „Gazety Wyborczej” zwyczajnie nie są zbuntowani, ale sprytnie spijają śmietankę z rzeczywistości, odczytując jakiż to quasi-bunt jest obecnie na topie, i na jakim można zarobić. Prawdziwymi buntownikami są teraz konserwatyści i katolicy, ale i oni nie osiągają obecnie w literaturze szczytów. Powodem zaś może być zbyt mocno – jak na sztukę – partyjno-sekciarska postawa. Bunt, aby był szczery musi obejmować także własne środowisko. A taki bunt zbyt łatwo byłoby przypisać pragnieniu przejścia do salonu, gdzie na bunt miejsca nie ma. I tak koło się zamyka.



Tomasz P. Terlikowski



M. Vargas Llosa, Listy do młodego pisarza, tłum. M. Szafrańska-Brandt, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, ss. 125.