Trzy zawały, zwapnienie nerek, martwica serca, nowotwór mózgu i guz na kręgosłupie. Czyli zestaw na smierć dla kilku osób. Tymczasem wszystko to dotknęło Ryszarda Domżalskiego z Dzierżyna. I... przeżył. Jak przekonuje, trzeba mówić o cudzie - za wstawiennictwiem Matki Bożej Fatimskiej.
" Leczę się w szpitalu w Brodnicy. Lekarze jak mnie ostatnio badali, to aż nie mogli uwierzyć w to, co widzą" - powiedział 68-letni dziś mężczyzna w rozmowie z "Super Expressem". " Po zawałach ani śladu, guz na kręgosłupie zniknął. Nie mieli pojęcia, co się stało" - śmiał się Domżalski.
Jak opowiada w rozmowie z dziennikiem, w nocy z 12 na 13 maja 2014 roku - a więc w rocznicę objawień fatimskich - miał wizję Matki Bożej. "Powiedziała, żebym rzucił wszystko i ruszył na pielgrzymkę do Brodnicy, do kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej..." - powiedział Domżalski.
Zrobił to - ruszył pieszo do Brodnicy. Dotarł ledwo, bo to niemal 30 kilometrów z jego miejscowości, a w takim stanie był to nielada wyczyn. Jak mówi Domżalski, od tego czasu modli się codziennie przed wizerunkiem Matki Bożej Fatimskiej - i został uzdrowiony.
kk/se.pl
