Książkę "Macierzyństwo niemożliwe. Wyznania uzależnionej od aborcji" odrzuciło 51 wydawnictw. W końcu się ukazała. Okładka przedstawia sylwetkę kobiety, na której łonie narysowano 15 przekreślonych kresek symbolizujących ilość zabitych dzieci.


– Oczywiście nie wyglądało to tak, że chciałam to robić raz po razie. Ale ćpun ma dokładnie tak samo. Też za każdym razem chce przestać – powiedziała "Los Angeles Times" 40-letnia Vilar. Jak twierdzi, po prostu nie mogła się powstrzymać. A spiralę kolejnych ciąż i aborcji miał sprowokować jej były mąż, profesor filologii klasycznej Pedro Cuperman.


Mężczyzna twierdził, że potomstwo zabija namiętność między kobietą a mężczyzną. Po jakimś czasie Irene sprzeciwiła się i odstawiła pigułki antykoncepcyjne i zachodziła regularnie w ciążę. Za każdym razem ze strachu zabijała kolejne swoje dzieci. Dziś, z drugim mężem, ma dwójkę dzieci, i mimo doświadczeń pozostaje zdecydowaną zwolenniczką aborcji.


Jaka jest zatem wymowa jej publikacji? – Ta kobieta zabiła 15 dzieci i uważa, że to powód do dumy. Napisała książkę, która ma jej zapewnić sławę. To chore – powiedział "Rz" konserwatywny amerykański działacz społeczny Peter LaBarbera. Jego zdaniem, jeśli Vilar miała na celu oswojenie Amerykanów z aborcją, to się to nie uda. Książka zdecydowanie wzmocni obrońców życia. Publikacją jest na tyle szokująca, że autorkę potępiają nawet zwolennicy prawa do przerywania ciąży.


 

JaLu/Rp.pl