Tę zaskakującą informację podaje Ewa K. Czaczkowska, dziennikarka „Rzeczpospolitej”, w swojej nowej książce „Kardynał Wyszyński”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Świat Książki.
– Nie mam wątpliwości, że gdyby nie wybór Karola Wojtyły na papieża, prymas Wyszyński odszedłby na emeryturę. Być może stałoby się to już jesienią 1978 r. – mówi w „Rzeczpospolitej” historyk doktor Andrzej Grajewski.
Ewentualne pójście Wyszyńskiego na emeryturę mogło się wiązać z planem przyjazdu do Polski na stałe abp. Luigi Poggiego, szefa delegacji watykańskiej do spraw stałych kontaktów roboczych z PRL.
Prymas był przeciwny nawiązaniu kontaktów roboczych, a w konsekwencji stosunków dyplomatycznych między Watykanem a rządem PRL w 1974 roku bez uprzedniego uregulowania sytuacji prawnej Kościoła w Polsce. Bał się, że jeżeli kolejność zdarzeń zostanie odwrócona, to w położeniu Kościoła nic się nie zmieni. Wiedział, że rząd będzie próbował wykorzystać przedstawiciela Watykanu do rozgrywek personalnych w Polsce i rozbicia jedności episkopatu. I nie chciał do tego dopuścić.
– Spór był ostry. Prymas Wyszyński sprzeciwiał się legitymizowaniu władz komunistycznych – mówi dla „Rz” historyk Jan Żaryn. – Dyplomacja watykańska liczyła, że dzięki nawiązaniu kontaktów z PRL uda jej się poprawić stosunki z ZSRR.
Wybór Karola Wojtyły na papieża sprawił, że Wyszyński pozostał prymasem do śmierci, a arcybiskup Poggii nigdy do Polski na stałe nie przyjechał.
Według Czaczkowskiej nie jest też prawdziwa informacja o tym, że to kard. Wyszyński, umierając, prosił Jana Pawła II, by ten jego następcą uczynił Józefa Glempa, biskupa warmińskiego, a wcześniej swojego długoletniego sekretarza. Wybór Glempa był osobistą decyzją Jana Pawła II. Kard. Wyszyński miał na to miejsce polecić bp. Bronisława Dąbrowskiego, sekretarza episkopatu.
MaRo/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
