Krzysztof Wyszkowski, były działacz Wolnych Związków Zawodowych, zapowiedział, że nie wykona wyroku sądu, który skazał go „za pomówienie” Lecha Wałęsy o agenturalną przeszłość. - Nie mogę kłamać – tłumaczy.

 

Wyszkowski zapowiedział, że złoży w Sądzie Najwyższym prośbę o rozpatrzenie kasacji od wyroku. Na mocy orzeczenie z 24 marca Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Lecha Wałęsy za wypowiedź, w której nazwał Wałęsę tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek".

 

- To oświadczenie stanowiło nieprawdę i naruszało godność osobistą i dobre imię Lecha Wałęsy, wobec czego ja Krzysztof Wyszkowski odwołuję je w całości i przepraszam Lecha Wałęsę za naruszenie jego dóbr osobistych – tak miało brzmieć oświadczenie Wyszkowskiego, które sąd nakazał mu wyemitował w lokalnej "Panoramie" TVP2 oraz "Faktach" TVN.

 

W swoim oświadczeniu Wyszkowski napisał, że "sąd - wykonując prawo - może rozmaite rzeczy". - Moim zdaniem nie może jednak niczego włożyć w moje usta. Może orzec o obowiązku przeprosin i rozmaite inne postanowienia może. Ale nie może mnie zmusić, czy nakłaniać, do złożenia konkretnie sformułowanego oświadczenia, jeżeli miałbym głosić nieprawdę, zaświadczać coś, o czym nie jestem przekonany, albo - czego zupełnie nie rozumiem. Sąd zapewne lepiej ode mnie wie, że takie oświadczenie woli nie ma żadnej mocy prawnej - jako złożone pod przymusem lub w niewiedzy – pisze opozycjonista w oświadczeniu.

 

Krzysztof Wyszkowski pyta retorycznie, czy gdyby sąd "dowolną kazuistyką, czy dialektyką prawną" miał go zmusić do głoszenia, że „PRL była jednym z wydań niepodległego państwa polskiego albo KPZR wzorową partią demokratyczną świecącą Europie czy światu przykładem”, czy też miałby w takim przypadku "usłuchać wezwania do wygłoszenia takiego dictum, jako własnego przekonania".

 

- Sądzę, że postanowienie sądowe co do przeprosin w tej postaci jest niczym więcej jak przekroczeniem (obrazą) czy kreowaniem prawa, które urąga wszystkiemu naraz: prawdzie, zdrowemu rozsądkowi, świadectwu źródeł i faktów, wolności słowa i przekonań, podmiotowości skazanego, który miałby głosić zdania, o których najlepiej wie, że urągają prawdzie. Jeśli sąd drwi z prawa nie pozostaje nic innego jak obywatelski sprzeciw w formie obrony prawa przed sądami i prawnikami. Można rzec - elementarne i niezbywalne nieposłuszeństwo – czytamy w stanowisku Wyszkowskiego.

 

Były działacz WZZ zapowiedział, że jeśli Wałęsa zdecydowałby się na publikację przeprosin na własny koszt, a potem chciał ściągnąć tę kwotę przez komornika (do czego wygrana strona ma prawo), to wystąpi w tej sprawie na drogę sądową.

 

żar/Money.pl