46-letni Fernando Nogueira, zwany także „Czarownikiem z Fafe” założył pierwszą w Portugalii „klinikę egzorcystyczną”. Samozwańczy egzorcysta przyjmuje w założonym przez siebie „Centrum Nauk Okultystycznych” miesięcznie do trzystu osób i – jak twierdzi – wyzwala je od demonów i klątw.

Nogueira spędził wiele lat w szpitalach psychiatrycznych, zanim „nauczył się słyszeć głosy”. Od tego czasu stara się pomagać ludziom w radzeniu sobie z ciemnymi mocami. W to wątpi jednak portugalski Kościół, a także lekarze. Według katolików, Nogueira jest szarlatanem, a jego niebezpieczne zabawy z demonami mogą skończyć się tragicznie. Z kolei przedstawiciele medycyny zarzucają egzorcyście-amatorowi, że swoich klientów, będących często osobami z zaburzeniami psychicznymi, namawia do odstawiania leków.

W przeciwieństwie do różnej maści oszustów Kościół podchodzi do walki z demonami z należytą powagą. Zanim zdecyduje się na przeprowadzenie egzorcyzmów, osoba podejrzewana o opętanie jest badana m.in. przez lekarzy-psychiatrów. Egzorcyści muszą mieć absolutną pewność, że osoba, której pomagają, jest rzeczywiście pod wpływem złego ducha. Inna metoda byłaby może dobrze płatna, ale na pewno nieskuteczna.

sks/die Presse

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »