Śledztwo w tej sprawie elbląska prokuratura okręgowa wszczęła po publikacji dziennikarek lokalnego portalu internetowego, które odnalazły w prasie ogłoszenia o "farmakologicznym przerywaniu ciąży". Dotarły one do osób handlujących lekami i napisały artykuł o tzw. podziemiu aborcyjnym. Prokuraturze udało się ustalić personalia 38 kobiet, które w latach 2006-2009 skorzystały z oferty Krzysztofa K. i Wioletty R. Na szczęście okazało się, że części kobiet nie zdecydowało się zabić swoich dzieci nienarodzonych. - Kilka kobiet zrezygnowało z użycia przysłanych farmaceutyków, gdy okazało się, że wbrew początkowym obawom nie są ciężarne lub jeśli podjęły decyzje o urodzeniu dzieci. Wszystkie pozostałe, które przyjmowały leki, poroniły - powiedziała sędzia Zientara.

 

Rzecznik elbląskiego sądu Dorota Zientara, poinformowała,  że na wniosek prokuratora kary wymierzono bez przeprowadzenia rozprawy. Sąd skazał Krzysztofa K. na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat, przepadek ponad 12 tys. zł korzyści majątkowych z przestępstwa oraz 2 tys. zł grzywny. Wobec jego konkubiny Wioletty R. orzeczono karę 1,5 roku pozbawienia wolności, którą zawieszono warunkowo na 3 lata.



Oskarżonym udowodniono dokonanie 25 przestępstw, polegających na udzieleniu pomocy w bezprawnym przerwaniu ciąży oraz narażeniu kobiet na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.  Jak ustalono oskarżeni fałszowali recepty i kupowali w aptekach leki stosowane w leczeniu choroby wrzodowej i stanów zapalnych. Przyjmowanie tych środków przez ciężarne kobiety wywoływało poronienia.

Sąd zdecydował również o przepadku przedmiotów, które posłużyły do popełnienia przestępstw - sfałszowanych pieczątek lekarskich, bloczków recept, książeczek RUM i farmaceutyków.

 

Ł.A/ Gazeta Wyborcza Olsztyn