Decyzja rosyjskiego Sądu Najwyższego o skierowaniu do ponownego rozpatrzenia skargi w sprawie mordu katyńskiego to cień nadziei na to, że strona rosyjska zmienia swoje nastawienie do sprawy. Trudno jednak powiedzieć, na ile zmiana ta następuje i na ile będzie trwała. Nie jestem w stanie rozpoznać meandrów działania wymiaru sprawiedliwości w Rosji. W państwach demokratycznych jest zazwyczaj tak, że tego typu wyrok Sądu Najwyższego powoduje, że sądy niższej instancji inaczej podchodzą do decyzji, które wcześniej podjęły. Rosyjski wymiar sprawiedliwości jest zależny od władzy wykonawczej i trudno mi wyobrazić sobie, by wyrok zapadł, gdyż sędziowie wykryli jakieś niesamowite nieprawidłowości w pierwszym wyroku. Tego typu decyzje sądów zdarzały się wcześniej w przypadku głośnych morderstw politycznych, które nabierały rozgłosu.

Taką samą sytuację możemy mieć obecnie. Wyrok SN ma na pewno związek z katastrofą prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Jest to trzeci gest, obok dwukrotnego pokazania filmu „Katyń” w telewizji rosyjskiej, świadczący o ewentualnej zmianie nastawienia do tej zbrodni. Musimy jednak poczekać, zanim stwierdzimy, że to prawdziwe otwarcie Rosji na Polskę. Trudno powiedzieć, na ile to zachowanie jest wyrazem szoku po tragedii, a na ile wyrachowana gra skierowana na osłabienie zarzutów, że strona rosyjska jest winna katastrofie. Czeka nas bowiem co najmniej kilka lat dyskusji o to, czy to pilot zawinił, czy lotnisko.

Rosjanom zależy więc na tym, by nikt nie podejrzewał, że wina leży po ich stronie. Ale żeby ocenić, czy jest to zmiana trwała, musimy odczekać pewien czas.

Dr hab. Antoni Dudek

not. sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »