Artykuły w niemieckich mediach piętnujące Polaków
Pewnego dnia przeczytałem w Deutsche Welle materiał, zatytułowany ,,Polscy pomocnicy Hitlera'' opublikowany w ,,Die Welt'' po polsku. W artykule tym niezwykle fetowana była książka historyka żydowskiego Holocaustu, Jana Grabowskiego, zatytułowana ,,Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942–1945. Studium dziejów pewnego powiatu''.
Z oburzeniem czytałem materiał, w którym gazeta ,,Die Welt'' upaja się tezami, stawianymi przez Jana Grabowskiego na temat Polaków, pomagających w zorganizowany sposób w poszukiwaniu i mordowaniu Żydów w Dąbrowie Tarnowskiej w '42 i '43 roku.
Gazeta ,,Die Welt'' pisała także, że ,,Grabowski zaostrza jeszcze tezy J. Grossa'' i faktycznie tak było, bo autor książki ,,Judenjagt. Polowanie na Żydów(..)'' posądza Polaków, że ''z własnej inicjatywy i bez obecności niemieckich oddziałów zabijali Żydów'' oraz że ,,za każdego wydanego bądź zamordowanego Żyda były premie (...) i bez kolaboracji okolicznej ludności mogło przeżyć często więcej Żydów (...)''.
,,Die Welt'', wysokonakładowy dziennik, będący własnością niemieckiego wydawnictwa Ringier Axel Springer, zawsze ochoczo podejmuje takie tematy i epatuje wszelkimi materiałami, które zdejmują odpowiedzialność z Niemców i przerzucają ją na inne narody, wybielając w ten sposób faktycznych sprawców mordów na Żydach, a czyniąc sprawcami Holocaustu np. Polaków. Wpisuje się to w niemiecką politykę historyczną, którą realizuje wspomniane wydawnictwo. Tak też było i w tym przypadku.
Kim jest Jan Grabowski?
Autor książki o rzekomym polowaniu Polaków na Żydów - Jan Grabowski - historykiem mieszkającym na stałe poza Polską - w Kanadzie, pracownikiem Uniwersytetu w Ottawie. Jest też członkiem zespołu Centrum Badań nad Zagładą Żydów w Warszawie, Napisał dwie książki o tematyce żydowskiej i jedną o Kanadzie.
Historyk ten zdobył największą popularność za granicą, poprzez usilne próby udowodnienia, że Polacy są w dużym stopniu winni Holocaustowi. Korzystał też z grantów i stypendiów ufundowanych m. in. przez fundację niemiecką Gerda-Stiftung, Volkswagen Stiftung oraz - w przypadku książki ''Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942–1945. Studium dziejów pewnego powiatu'' - z grantu ufundowanego przez fundację Rockefeller. Jak wynika z wyjaśnień składanych później przez J. Grabowskiego - nie pamięta on jednak kwoty, na jaką opiewał ów grant za napisanie książki o polowaniu na Żydów przez Polaków
O czym jest książka J. Grabowskiego
Jan Grabowski opisuje w swojej książce sposoby wyłapywania Żydów zbiegłych z getta w okupowanej Polsce, w jednym z powiatów - w Dąbrowie Tarnowskiej. Jak twierdzi, chłopi w wymienionym powiecie denuncjowali Żydów ocalałych z getta, co skutkowało ich późniejszym mordowaniem przez Niemców. Twierdzi też, że Polacy brali czynny udział w eksterminacji narodu żydowskiego. Jednak jak się okazuje, autor nie znalazł w powiecie Dąbrowa Tarnowska wystarczającej liczby przykładów na współpracę Polaków z Niemcami i musiał dla potrzeb próby udowodnienia tych tez szukać właściwych dla siebie przykładów na terenie całej Polski.
J. Grabowski w pogoni za wygodnymi dla potrzeb książki historiami przemierzył całą Polskę, pomimo iż praca, jak zaznaczono w tytule, miała dotyczyć powiatu dąbrowskiego. Zapomniał natomiast wstąpić do Archiwum Państwowego Kraków - oddział w Tarnowie i przynajmniej przejrzeć dokumentację gmin zbiorowych.
Artykuł na Fronda.pl, po którym Jan Grabowski założył sprawę w sądzie
Po przeczytaniu artykułu w Deutsche Welle zatytułowanego ,,Die Welt: Polscy pomocnicy Hitlera'' z niesmakiem, skrytykowałem postawę ,,Die Welt'', opisując w krótkim, pamfletycznym komentarzu, że jest to niegodziwe żerowanie na Holocauście kosztem narodu polskiego, i że niemieckie media głosami autorów podobnych Grabowskiemu, opisując zjawisko polityki historycznej związanej z Holocaustem, próbują zakłamać historię, obarczając winą Polaków.
Swój materiał zatytułowałem ,,Sieg heil, Panie Grabowskie, trzykrotne sieg heil’’, odnosząc się do artykułu w ,,Die Welt''.
Link do artykułu TUTAJ
Link do artykułu prof. Jana Żaryna TUTAJ
Tytuł i powielone trzykrotnie zdjęcie Goebbelsa - ,,mistrza kłamstwa i podstępnej propagandy'' - symbolizuje w nim metodykę działania propagandy goebbelsowskiej, zgodnie z którą kłamstwo powielone 1000 razy staje się faktem.
Holocaust jako mechanizm - co piszą inni
,,Mechanizm'' wzbudzania poczucia winy w Polakach za niemieckie zbrodnie i oczerniania ich na wszelkie możliwe sposoby opisuje doskonale w swojej książce ,,Przedsiębiorstwo Holocaust’’ historyk żydowski polskiego pochodzenia, prof. Norman Finkelstein, mieszkający w USA syn polskich Żydów, którego matka i ojciec przeszli piekło warszawskiego getta oraz niemieckich obozów zagłady w Majdanku i Oświęcimiu.
Jako politolog, Filkenstein specjalizuje się w dziedzinie konfliktu palestyńsko-izraelskiego oraz Holocaustu. Wykluczony za głoszone poglądy ze środowisk żydowskich, tak oto wypowiadał się w rozmowie z dziennikarzem, w wywiadzie dla ,,Historia do Rzeczy'' (fragment):
"Historia Do Rzeczy": -Czy słynne wycieczki izraelskiej młodzieży, podczas których ukazuje się Polskę jako kraj antysemicki, są elementem tej ideologii?
Norman Filkenstein: -Oczywiście. Te biedne dzieciaki wracają do Izraela przerażone, przekonane, że wszędzie poza domem grozi im niebezpieczeństwo. I niestety, Polacy - proszę mi wybaczyć to, co teraz powiem - zachowują się w sposób godny pożałowania. Nie macie na tyle pewności siebie i poczucia własnej wartości, by powiedzieć Izraelowi: "Zabierajcie się z naszego kraju i wsadźcie te swoje wycieczki gdzieś".
"HDR": -Chyba trochę pan przesadza. Wystarczyłaby zmiana formuły. Więcej spotkań z młodzieżą, ukazanie tysiąca lat zgodnego współżycia...
NF: -Jeżeli ktoś na waszej ziemi prowadzi działalność, której celem jest wywołanie wobec was nienawiści, to nie powinniście się na to godzić. Koniec, kropka.
"HDR": -W Polsce uznano by pana za antysemitę.
NF: -Tak, wiem. Polska i jej słynna samokrytyczna inteligencja. Ludzie, którzy uważają, że każda krytyka Żydów to antysemityzm, a jednocześnie cały czas ostro krytykują swój własny naród. Mówią, że robią to z chwalebnych pobudek, ale w rzeczywistości robią to dla kasy. Wyleją kubeł pomyj na Polskę, a potem pędzą do USA, aby przeczytać pochwalne recenzje w tutejszych gazetach, zostać poklepanym przez tutejsze "autorytety".
"HDR": -Ma pan kogoś konkretnego na myśli?
NF: -Choćby autora pewnej książeczki, która ponad 10 lat temu wywołała w Polsce awanturę. Mimo, że była wielkości komiksu i taką mniej więcej przedstawiała wartość intelektualną. Jan Tomasz Gross, bo o jego "Sąsiadach" mowa, znakomicie wiedział, co się na Zachodzie opłaca. Wiedział, że w Ameryce zajmowanie się Holokaustem przynosi świetne pieniądze. A jeśli jeszcze dostarczysz "dowody" potwierdzające, że Polacy to obrzydliwi antysemici, to wtedy masz gwarancję, że ogłoszą cię tu bohaterem. Gross twierdzi, że napisał swoją książkę jako polski intelektualista, który chciał skłonić swoich rodaków do samooczyszczenia. Bzdura. Zrobił to, aby dostać posadę na Princeton.
"HDR": -No cóż, pan sam jest bardzo krytyczny wobec własnego narodu.
NF: -Tak, ale u mnie nie bierze się to z chęci podlizania się tutejszym "autorytetom". Wprost przeciwnie - za to, co robię, zbieram tylko cięgi. Mnie za moje poglądy nie dano posady na uniwersytecie, tylko wyrzucono mnie z uniwersytetu z hukiem. Zresztą pod presją dokładnie tych samych środowisk, które załatwiły Grossowi synekurę. (..) Prawdziwy holokaust to tragiczne wydarzenia historyczne - wymordowanie europejskich Żydów przez Niemców. A Holokaust przez duże H to lukratywny biznes. Kura znosząca złote jajka i ideologiczna broń masowego rażenia. A raczej masowego zastraszenia. Holokaust służy do zastraszania i dyskredytowania niewygodnych ludzi. Wystarczy kogoś oskarżyć o antysemityzm czy negowanie Holokaustu, żeby był skończony. Holokaustu można nawet użyć do wywoływania wojen. Likwidacji wrogów Izraela i Ameryki.
Sprawa przed sądem przeciw redaktorowi naczelnemu Fronda.pl
Odnosząc się w moim artykule - choć pośrednio - również i do tych aspektów, o których pisał Finkelstein, spowodowałem, że treść mojego komentarza oburzyła Jana Grabowskiego, bo oskarżył mnie o ,,hitlerowskie’’ skojarzenia jego osoby. Mój artykuł jednak nie przywoływał argumentów ad hitlerum, co w swoim pozwie zarzucał mi pan Grabowski, ale odwoływał się do zajadłości ,,Die Welt'' i powielania tez szkalujących Polaków jako współodpowiedzialnych za Holocaust.
Historyk Grabowski oskarżył mnie również o pomówienie go o sponsoring z niemieckich i żydowskich fundacji, do czego de facto przyznał się w czasie procesu, oraz zarzucił mi porównanie jego pracy do fekaliów, czy jak kto woli - ekskrementów.
W moim artykule zasugerowałem również, że zgodnie z regułami tej polityki historycznej fundacje niemieckie chętnie finansują badania historyczne, których owoce zdejmują z Niemców odpowiedzialność za Holocaust, przenosząc ją na inne narody i sugerując, że być może również w tym przypadku miało to miejsce.
Pan Grabowski na pierwszej rozprawie przyznał, że owszem – jest to regułą, że niemieckie fundacje sponsorują tego typu badania, zaś w tym przypadku było tak, że jedna z niemieckich fundacji sponsorowała fundację izraelską, ta z kolei sponsorowała jego pracę.
Nie przypisuję panu Grabowskiemu treści prohitlerowskich, ale wykorzystany przeze mnie środek retoryczny przypisuję tezom, stawianym przez ,,Die Welt''. W moim krótkim komentarzu ani słowem nie odniosłem się do osoby pana Grabowskiego, natomiast wskazałem, że jego książka stała się dla ,,Die Welt'' ,,pożywieniem’’, które czyni z niego i jego pracy tzw. useful idiot – ,,użytecznego idiotę’’, który pracuje nad zakłamywaniem niemieckiej polityki historycznej.
Przebieg rozprawy i wyrok sądu - kneblowanie wolności słowa
W nieprawomocnym wyroku, od którego będę się odwoływał, sąd uznał mnie za winnego czynu z art. 212 § 2 k.k. i wymierzył karę trzech miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 (dwudziestu) godzin w stosunku miesięcznym oraz wpłatę nawiązki w wysokości 3000 zł na rzecz Stowarzyszenia "Dzieci Holocaustu" w Polsce
W czasie rozprawy sądowej Jan Grabowski stwierdził, że słowa z mojego artykułu :
''nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że autor – co jest powszechną praktyką – został zasponsorowany przez jedną z niemieckich fundacji kultury, które korumpują, pardon sponsorują na całym świecie wydarzenia zdejmujące z Niemców odpowiedzialność za zbrodnie popełnione podczas wojny” - ''to kolejny hańbiący mnie [Jana Grabowskiego] zarzut, który insynuuje, że jestem badaczem sprzedajnym''.
Jednakże na pytanie o sponsoring książki stwierdza:
''książka została zasponsorowana przez MSWiA RP oraz Fundację Rockefeller. Był to grant badawczy. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie w jakiej kwocie to było. (...)''
Jak się okazuje, prace Jana Grabowskiego były finansowane przez niemieckie i żydowskie fundacje.
Na pytanie sądu: „Czy pana prace badawcze podejmowane w ciągu 16 lat jako historyka Holocaustu były finansowane choćby pośrednio ze źródeł dysponentów niemieckich?” Jan Grabowski odpowiada:
(..) Jeżeli chodzi o finansowanie moich badań na przestrzeni 16 lat udzielono mi raz miesięcznego stypendium, lecz udzielono mi go z rąk żydowskich, a nie niemieckich, co w pewnych kręgach może być podstawą dalszych oskarżeń. Miesięczne stypendium udzielone mi bodajże w roku 2005 pochodziło z fundacji niemieckiej Gerda - Stiftung. Jednak przyznawanie środków leży w gestii izraelskiego instytutu Yad Vashem, który sam decyduje o przyznawaniu środków. Do tego dodać trzeba, że fundacje niemieckie w rodzaju Volkswagen Stiftung, Gerda - Stiftung oraz mnóstwo innych fundacji niemieckich przyczyniają się dziś w sposób istotny do zachowania polskiego dziedzictwa kulturowego (..).''
Wielu osobom znany jest ten schemat - jest pięć niemieckich fundacji, działających również w Polsce, które finansują takie mechanizmy i działają w tym ,,układzie''.
Materiał dziennikarski zakończyłem w ten sposób, oceniając tę książkę pod kątem jej użyteczności dla niemieckiej propagandy historycznej, że przestrzegłem czytelników, żeby ,,nie wdepnęli’’ przypadkiem w coś, co nisko oceniam.
Tak oto mój komentarz wobec ,,Die Welt'' stał się podstawą dla historyka Holocaustu, Jana Grabowskiego, do wytoczenia mi procesu karnego o zniesławienie, w którym zapadł wyrok skazujący mnie na prace społeczne na cmentarzu żydowskim a jeśli odmówię - na karę wiezienia.
Za komuny byłem działaczem podziemia, w tym niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz grup politycznych Wola i Robotnik. W moim mieszkaniu przy ul. Batorego, razem z Jankiem Tomasiewiczem przez trzy lata prowadziliśmy drukarnię, w której drukowaliśmy ,,Tygodnik Mazowsze'', ,,Wola'', ,,CDN'' oraz ,,Robotnika''. Nie przestraszę się prób zamknięcia mi ust przez kastę historyków Holocaustu czy nadzwyczajną kastę sędziów, która szermuje na ich zamówienie wyrokami.
koniec cz. pierwszej - c. d. n.
Fronda.pl
źródła:
,,Historia Do rzeczy'' - fragment wywiadu z Normanem Filkensteinem;
rozprawa przeciwko red. naczelnemu Fronda.pl - fragmenty;
okładka książki Jana Grabowskiego ,Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942–1945. Studium dziejów pewnego powiatu''
screen z artykułu z Deutsche Welle ,,Die Welt: Polscy pomocnicy Hitlera''
