Wyrok na generała Czesława Kiszczaka oburzył wiele ikon III RP. Jedną z nich jest Stefan Bratkowski, który niedawno pisał o faszystach z pochodniami na Krakowskim Przedmieściu. Teraz idol salonowych żurnalistów wziął w obronę komunistycznych generałów. „Krótko: uważałem i  uważam sądzenie obu Generałów za nierycerskie i niehonorowe. Mimo ich niewątpliwej odpowiedzialności za wszystkie konsekwencje 13 grudnia 1981, których nawet nie przewidzieli. Musieli i muszą tę odpowiedzialność brać na sibie”- pisze na portalu studioopini.pl.  „13 grudnia 1981 r. wbrew ustawom byłego państwa wypowiedzieli wojnę domową własnemu narodowi, pokonali go, paraliżując nasz opór, ale po ośmiu latach z własnej woli poddali się swemu naro¬dowi. Niczym nie mogliśmy ich do tego zmusić. Uznali zwycięstwo przeciwników, odniesione kartkami wyborczymi. Ustąpili, zawierając pokój z narodem, i mieli prawo liczyć na wzajemną naszą lojalność. Nie zabija się (nawet moralnie) tych, którzy się w wojnie poddali. A to była wojna, choć zwana polsko-jaruzelską” – dodaje Bratkowski, który zauważa kolejną kwestię, wałkowaną od 1989 roku przez salonowe mainstreamowi media, które przebaczyły komunistom w imieniu całego narodu.


„Jednakże: w roku 1989 dotychczasowa klasa panująca poko¬jowo po przegranych wyborach oddała władzę i poddała się demokratycznemu rządowi bez protestów i aktów sabotażu – dzięki tym generałom. Świat uznał to za „cud polski” – ponieważ i opozycja, wyrzekłszy się użycia przemocy, władzę przejęła w trybie pokojowym. Późniejszy spokój ze strony ustępującej klasy panującej zagwarantowali ci generałowie – i to jest ich wkład w „cud polski”- pisze Bratkowski.


Czy potrzebny jest do tego komentarz? Chyba, niektóre wypowiedzi same się świetnie komentują. Nie warto psuć efektu. Oto III RP w całej krasie.

Ł.A/W sieci opinii/studioopinii.pl/