Kwietniowym wyrokiem, ten wróg łukaszenkowskiego reżimu skazany został na trzy lata więzienia i 15 tys. zł grzywny za "oszustwa bankowe popełnione na Białorusi".
Białorusin mieszkał w Polsce od 1999 r.. Już wtedy białoruskie władze domagały się zadośćuczynienia swoistemu poczuciu sprawiedliwości i oskarżały go o "uzyskanie za pomocą oszustwa ok. 700 tys. dol. kredytów w dwóch białoruskich bankach". Proces rozpoczął się w Białymstoku, w celu zapewnienia jego uczciwości.
Liczni obrońcy (działacze praw człowieka z Polski i Białorusi, opozycjoniści) jak i sam oskarżony informowali o manipulowaniu dowodami przez organy białoruskiej sprawiedliwości. Ostatecznie skazany otrzymał wyrok w oparciu o dostarczone przez te podmioty dokumenty, który to fakt opozycjonista uznał za bulwersujący.
Wczoraj odbyła się konferencja prasowa Związku na Rzecz Demokracji na Białorusi podczas której, jego prezes Anatol Michnawiec zaprezentował ten pierwszy w historii polskiego sądownictwa III RP przypadek korzystania z dokumentów fabrykowanych przez białoruskie KGB, który wg sekretarza zarządu Fundacji Wolność i Demokracja, Marka Bućko może stać się niebezpiecznym precedensem w orzecznictwie na terenie całej Unii Europejskiej.
MCC/niezalezna.pl
