Jeszcze rok, dwa lata temu, milowym krokiem dla środowisk narodowych było dotarcie ze swoim przekazem do prawicowych mediów. Czasopisma i portale internetowe: od Frondy i wPolityce.pl - poprzez „Gazetę Polską”, ekipę Jana Pospieszalskiego – po „Rzeczpospolitą” zaczęły traktować narodowców jako pełnoprawnych uczestników debaty publicznej i uważnie obserwować oddolnie organizujący się ruch społeczny. Małemu, ale potrafiącemu zorganizować największe manifestacje w III RP. Do rewolucji narodowej droga daleka, ale sam fakt bycia dostrzeżonym przez prawicowy salon był znaczącym postępem.
Mimo starć z policją (o prowokacji funkcjonariuszy mówi się coraz głośniej) tegoroczny Marsz Niepodległości również można uznać za kolejny przełom. Powstającemu Ruchowi Narodowemu coraz baczniej zaczynają przyglądać się mainstreamowe media i to bynajmniej nie z perspektywy bywalca politycznego ZOO, który obserwuje uwięziony w klatce zoologiczny przypadek rasizmu, antysemityzmu czy ksenofobii. Perspektywa założenia nowej partii staje się – coraz bardziej – nośnym tematem. Zagadką, na którą odpowiedzi muszą powoli szukać politycy czołowych partii. Stąd – coraz częściej obśmiewane - wnioski o delegalizację i „lustrację środowisk faszyzujących” (jak zwykle czujny Sojusz Lewicy Demokratycznej pod wodzą Leszka Millera) czy kpiące komentarze potencjalnej konkurencji w postaci złośliwostek Joachima Brudzińskiego (PiS).
Sam fakt, że według sondaży 30 proc. młodych Polaków byłoby skłonnych oddać swój głos na Ruch Narodowy może wskazywać, że jest coś na rzeczy. Podobnie, jak artykuł z dzisiejszej „Polityki”, którego bohaterami są Przemysław Holocher i jego żona – Anna, którzy kierują na co dzień Obozem Narodowo – Radykalnym. O dziwo, artykuł Malwiny Dziedzic „Małżeństwo narodowe” nie jest kolejnym odcinkiem serialu pt. „Polscy narodowcy zafascynowani Hitlerem z Sokółki i Telewizją Narodową Eugeniusza Sendeckiego”. Owszem, nie brakuje docinków pod adresem narodowych radykałów (w końcu to „Polityka”), ale trudno skrytykować autorkę za nierzetelność.
Jeżeli temat współczesnych narodowców - w obiektywny sposób - przedstawia wspomniany tygodnik, to wiedz, że coś się dzieje... A dzieje się bardzo dużo, skoro nawet Marcin Kornak ze Stowarzyszenia NIGDY WIĘCEJ mówi, że Holocherowi udało się zbudować sojusze, a sam szef ONR-u „ma wpływ na to, że nie są skandowane hasła antysemickie”. I chociaż Kornak przyznaje, że nadal są one „w palecie poglądów” taki ton stanowi istotne novum w dyskursie nt. Współczesnych ruchów narodowych.
Tym bardziej, że w samym środowisku toczy się aktywna dyskusja. Jak informuje „Polityka”, po wywiadzie, jakiego udzielił mi kierownik główny Obozu Narodowo-Radykalnego, doszło do rozmowy między Marianem Kowalskim (rzecznikiem ONR-u – przyp. Red.) a Przemysławem Holocherem. „Nie jesteśmy organizacją rasistowską” - mówi Kowalski.
Podobno Holocher nie miałby teraz nic przeciwko Polakowi o ciemnym kolorze skóry, który chciałby wstąpić do ONR-u. I dobrze.
Aleksander Majewski
