Co przekonało prokuraturę do zmiany decyzji i wznowienia postępowania? - Wykazałem, że organy śledcze nie przesłuchały jako świadków ludzi obsługujących naszą wystawę, wykazałem też, że teren ekspozycji był miejscem publicznym – wskazuje w rozmowie z portalem Fronda.pl członek rady organizującej wystawę Fundacji PRO, Mariusz Dzierżawski.
W sierpniu 2009 roku pisaliśmy o tym, jak ludzie Jerzego Owsiaka z tzw. Pokojowego Patrolu Przystanku Woodstock samowolnie zdemontowali i wywieźli w nieznanym kierunku antyaborcyjną wystawę. Prezentowaliśmy zdjęcia i film, które wykonali świadkowie zdarzenia.
W zażaleniu na pierwsze postanowienie prokuratury o niewszczynaniu dochodzenia, Dzierżawski zarzucił przedwczesność i nietrafność rozstrzygnięcia, składając wnioski dowodowe. "(...) Zażalenie to zasługuje na uwzględnienie albowiem wskazane przez pokrzywdzonego (Dzierżawskiego – dop. red.) mogą się przyczynić do wyjaśnienia sprawy" – stwierdził prokurator Adam Grochoła w uzasadnieniu wznowienia śledztwa, do którego dotarł portal Fronda.pl.
- Cieszę się z tego postanowienia, bo z akt dochodzenia, z którymi się zapoznałem jednoznacznie wynika, że nasza ekspozycja, która była częścią manifestacji była legalna. Z materiałów prezentowanych także przez portal Fronda.pl wynika też, że jej nielegalnego demontażu i zabrania dokonał współpracownik Jerzego Owsiaka Radosław Mysłek i ludzie z Pokojowego Patrolu – mówi. - Mam nadzieję, że sprawcy tego bezprawia zostaną ukarani – mówi Mariusz Dzierżawski.
Fotografie pokazujące okrucieństwo aborcji stanęły przed wejściem na teren Przystanku Woodstock, który odbył się na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku w Kostrzynie nad Odrą. Już po kilku godzinach została zniszczona przez tzw. nieznanych sprawców. 10 godzin później została zdemontowana i wywieziona przez służby porządkowe Przystanku. Jakim prawem? Tego nie wie nikt. A ustaleniami w tej sprawie zajmie się ponownie słubicka prokuratura.
Mariusz Majewski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

