Ateista, który pomagał liczyć głosy twierdzi, że skoro w wielu bawarskich lokalach wyborczych wisiały krzyże, wybory w całym okręgu powinny zostać unieważnione.
48-letni ateista uważa, że krzyże wiszące w lokalach z pewnością wpłynęły na wynik wyborów. Miały on bowiem po prostu irytować wyborców i w ten sposób zmieniać ich preferencje wyborcze, na przykład kierując głosy na CSU (Unia Chrześcijańsko-społeczna).
Ateista żąda także, by przed kolejnymi wyborami koniecznie usunąć wszystkie krzyże z lokali wyborczych. Powołuje się przy tym na prawo wyborcze, które zabrania wpływać na głosujących „słowem, dźwiękiem, napisem, obrazkiem albo innym sposobem”. Ateista zapowiada, że jeżeli jego żądania zostaną odrzucone, wystąpi na drogę sądową.
PCh/pius.info
