"Wczorajszy szczyt Rady Europejskiej trwał dłużej niż przewidywała agenda spotkania. Szef rządu udał się na lotnisko na pół godziny przed jego końcem. W tym czasie nie zapadały już żadne nowe wiążące decyzje, a przewodniczący Rady Europejskiej podsumowywał jedynie ustalenia spotkania.
Decyzja premiera podyktowana była otrzymaną od kapitana załogi informacją, że start rządowego samolotu może nastąpić nie później niż o godzinie 1:30 w związku z zagrożeniem przekroczenia czasu pracy załogi samolotu" – to właśnie tego komunikatu dotyczył tweet Pawła Wrońskiego, dziennikarza "Gazety Wyborczej".
"Premier BBS wyszła z posiedzenia Rady Europejskiej, bo skończył się czas pracy pilotów. Państwo z dykty?" – brzmiał komentarz dziennikarza "Gazety Wyborczej" do powyższej notatki.
Internauci jednak szybko zweryfikowali błędną informację Pawła Wrońskiego, zwracając mu uwagę, ze komunikat jest datowany na 24 kwietnia 2012 roku i na pewno nie dotyczy premier Beaty Szydło, a... Donalda Tuska, który był wówczas premierem.
JJ/Telewizja Republika

