Ustawa nowelizująca ustawę o IPN z dnia 18 marca 2010 roku zmienia zasady powoływania władz Instytutu. Na pierwszym etapie wyboru nowego prezesa wyższe uczelnie oraz instytuty naukowe desygnują swych przedstawicieli do kolegium elektorów. Na ich posiedzeniu wybierani są kandydaci do Rady Instytutu, z których Sejm oraz Senat wybierają członków Rady. Są oni powoływani na 6-letnią kadencję. Zgodnie z prawem członkiem Rady może zostać osoba, która korzysta z pełni praw publicznych, nie została skazana prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne ścigane z urzędu oraz posiada tytuł naukowy lub stopień naukowy w dziedzinie nauk humanistycznych lub prawnych. Ustawa nie zakazuje kandydowania do Rady IPN członkom kolegium elektorskiego. Od Biura Prawnego Instytutu portal Fronda.pl dowiedział się również, że zakaz taki nie wynika z innych przepisów. Oznacza to, że kandydatem do Rady może być jeden z członków kolegium elektorów. W tej sytuacji staje się sędzią we własnej sprawie. Nie ma również żadnych przepisów nakazujących kandydatowi-elektorowi wycofanie się z głosowania nad swoją kandydaturą.

Instytut Pamięci Narodowej informuje, że w toku prac legislacyjnych nad nową ustawą zgłaszał zastrzeżenia do zapisów dotyczących wyłaniania Rady IPN. "Omawiane przepisy nie precyzują również, czy rady jednostek organizacyjnych uczelni wyższych oraz właściwe rady naukowe w Polskiej Akademii Nauk wybierają elektorów spośród swego grona oraz czy wybierani elektorzy wybierają członków Rady Instytutu Pamięci Narodowej również spośród siebie" - pisał IPN w trakcie prac sejmowych. Zdaniem prawników Instytutu ustawodawca powinien precyzyjnie określić, czy kandydatami do Rady IPN mogą być członkowie kolegium elektorów. Brak takich zapisów oznacza, że "jest to konstrukcja z pewnością wadliwa".

- W rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów napisano, że kolegium ma rozpisać konkurs na kandydatów do Rady. Logika nakazywałaby więc, żeby członkowie kolegium sami nie byli kandydatami. Natomiast nie jest to doprecyzowane – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl prof. Antoni Dudek. Zaznacza, że z oceną tych zapisów należy poczekać na realizację ustawy. - Zdecydują o tym najbliższe miesiące. Jeśli jednak okaże się, że do Rady dostaną się członkowie kolegium elektorów, to będzie ona wyglądać niepoważnie – zaznacza Dudek.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk mówi portalowi Fronda.pl, że nowela o IPN jest pełna błędów prawnych. - Ta ustawa była przygotowywana na kolanie. Na siłę przepychano ją przez Sejm, wbrew Instytutowi oraz zdrowemu rozsądkowi. Z ramienia Platformy Obywatelskiej zajmował się nią śp. Arkadiusz Rybicki. Jednak nie on był jej autorem, nie orientował się w jej niuansach. Otrzymał tylko jej projekt i się nim zajmował – mówi poseł PiS. Jak dodaje, po uchwaleniu nowego prawa o IPN, okazało się, że ustawa zawiera wiele niewykonalnych przepisów. - W związku z tym myśmy zaskarżyli tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Zarzucamy ustawie niezgodność z konstytucją w kilkunastu miejscach – informuje poseł PiS.

Zdaniem Arkadiusza Mularczyka, wadliwa konstrukcja ustawy o IPN może spowodować trudności z powołaniem nowych władz Instytutu. - Sytuacja zależy od tego, kiedy w tej sprawie wypowie się Trybunał Konstytucyjny – mówi poseł. Zdaniem Mularczyka sędziowie mogą bowiem uznać, że ustawa jest niekonstytucyjna. Orzeczenie Trybunału spowoduje wtedy, że procedura wyboru nowych władz opóźni się, a Sejm będzie musiał opracować nową ustawę. Jeśli natomiast orzeczenie zostanie ogłoszone po wyborze nowego prezesa IPN, cała procedura może zostać zakwestionowana. - W ustawie znajduje się tak wiele błędów, że w rezultacie mogą one doprowadzić do unieważnienia wyboru nowych władz Instytutu Pamięci Narodowej – mówi Mularczyk. Procedura wyłaniania Rady IPN zdaniem posła PiS może być jednym z powodów zakwestionowania konstytucyjności ustawy o Instytucie.

Zdaniem Antoniego Dudka orzeczenia Trybunału ws. ustawy o IPN nie należy jednak spodziewać się szybko. Profesor przypomina, że sędziowie TK orzekają średnio po upływie około dwóch lat od zaskarżenia przepisów. Oznacza to, że stanowisko dotyczące ustawy o Instytucie mogą zająć dopiero w 2012 roku. - Zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o IPN nie wstrzymuje procesu wyłaniania władz Instytutu. Oczywiście może się okazać, że cała sprawa przez Trybunałem zakończy się orzeczeniem o niezgodności ustawy z konstytucją. Wydaję mi się to jednak mało możliwe. Przepisy można przecież bardzo różnie interpretować. Sprawa nie jest przesądzona – mówi portalowi Fronda.pl prof. Dudek. Zaznacza, że nawet jeśli TK uzna ustawę za niezgodną z konstytucją, nie oznacza to od razu, że "prezes czy Rada nie będą mogły dalej funkcjonować". - To jest kolejny spór prawny – tłumaczy.

Antoni Dudek zauważa, że twórcy ustawy wykazali się daleko idącym nieprofesjonalizmem. - Powstaje pytanie, o co w tej ustawie tak naprawdę chodziło. Czy rzeczywiście – jak mówiono oficjalnie - o to, że korporacja akademicka ma zyskać wpływ na prace IPN? Przeczy temu jednak nieuwzględnienie wakacji akademickich w procesie wyłaniania władz Instytutu. Być może więc chodziło o to, żeby IPN miał na stałe tymczasowe kierownictwo... - mówi profesor Dudek. Zaznacza jednak, że należy poczekać na rozwój sytuacji związanej z Instytutem. - Na razie nie ma ani prezesa, ani Rady. Nic się nie rozjaśniło – dodaje w rozmowie z portalem Fronda.pl.

Nie wiadomo jednak, czy jest na co czekać, ponieważ nikomu z wyborem nowych władz się nie spieszy. A główny cel polityków Platformy Obywatelskiej został osiągnięty - po 10 kwietnia Instytut przestał prowadzić swoją działalność w sposób aktywny i schował się w cień. Jego publikacje już nie przeszkadzają rządzącym, więc i nie ma po co ładować się w to "ubeckie szambo".

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »