- Wycie wuwuzeli to desperacki krzyk kontynentu, który długo był niesłyszalny i niewidzialny. Dźwięk wuwuzeli to krzyk ludzi, którzy umierają, by zostać zauważonym i usłyszanym – twierdzi południowoafrykański teolog Tinyiko Sam Maluleke. Dodaje, że odgłos wydawany przez trąbę nawołuje do walki ze skutkami kolonializmu.
Szef Południowoafrykańskiej Rady Kościołów na swoim blogu twierdzi, że instrument spełnia swoje zadanie. - Oczywiście, nawet złej muzyki nie da się porównać do monotonnego dźwięku wuwuzeli. Ale dmący w wuwuzelę nie obiecywał, że będzie uprawiał muzykę – twierdzi Malukele. Denerwujące odgłosy „mają siłę wystarczającą, by rozbić błonę bębenkową w uszach europejskich mężczyzn, kobiet i dzieci”.
Odbiorcą sygnału wydawanego przez trąby są nie tylko biali, ale także wyższe sfery w Afryce. Co ciekawe, stają się modne także wśród Europejczyków. - Czy popularność, jaką się cieszą, pochodzi także z przekazu, jaki niesie on od klas pracujących do klas wyższych? Jaki to przekaz? Tu pomaga Bob Dylan. Odpowiedź, mój bracie, niesie wiatr – i niedługo pojawi się na stadionie niedaleko ciebie – konkluduje.
sks/Tsmaluleke.blogspot.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

