Film zrealizowali twórcy nominowanego do Oscara dokumentu "Królik po berlińsku". Bartek Konopka i Piotr Rosołowski opowiadają historię haitańskiego szamana wudu, Amona, który w 1980 r. odwiedził Polską Republikę Ludową wraz z grupą Haitańczyków zaproszonych przez teatr Jerzego Grotowskiego. Szaman chciał uwolnić Polaków od sowieckiego rezimu. Okazało się, że Amon miał polskie korzenie. Jego przodkami byli polscy legioniści, którzy brali udział w procesie znoszenia niewolnictwa na Haiti.
„Amon czuje, że powinien spłacić swój dług i zrobić coś dla swojej drugiej ojczyzny, dlatego decyduje się pozostać w Polsce. Zbliża się stan wojenny, a Amon próbuje zmienić bieg historii. Widzi, że generał Jaruzelski jest opętany przez Barona Samedi - złego demona, który powoduje sztywnienie, przekrwienie oczu i konieczność noszenia ciemnych okularów. W grudniu 1981 Amon przeprowadza ceremonię wudu, która ma na celu odczarowanie generała, uwolnienie jego duszy i powstrzymanie sowieckich czołgów”- czytamy na portalu filmowym.
W końcu rozwiązała się zagadka powstrzymania Rosjan przed wprowadzeniem czołgów do Polski. Generał Wojciech Jaruzelski, Konrad Wallenrod polskiej armii, który wstąpił do komunistów by kiedyś czerwonych pokonać oddając władzę opozycji, został po prostu oświecony przez Amona, który uwolnił jego duszę. Tylko co na to obrońcy generała, którzy przekonują, że jest on tragiczną postacią, która tak sama z siebie tych Ruskich pokonała i wykiwała? Czy naprawdę to wszystko dzięki szamanowi? No coż, zawsze łatwiej w to będzie lewicy uwierzyć niż w ingerencję Ducha Świętego. Pisząc jednak poważnie, należy zauważyć, że szykuje się arcyciekawy film dokumentalny, którzy z innej strony pokazuje tą wciąż otwartą ranę polskiego społeczeństwa.
Ł.A/portal filmowy.pl

