W listopadzie zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa niszczenia dowodów przez Rosjan złożył pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy mec. Rafał Rogalski. Prokuratura podjęła czynności sprawdzające i – jak oznajmił prok. Ślepokura - w ubiegłym tygodniu zdecydowała o wszczęciu śledztwa.
- Śledztwo dopiero jest w fazie wstępnej, na razie prokuratorzy nie wykonali jeszcze żadnych czynności - powiedział prok. Ślepokura. Dodał, że prawdopodobnie polscy śledczy skierują do strony rosyjskiej wniosek o pomoc prawną.
Roboczą podstawą postępowania, jak już wcześniej informowano, jest art. 239 Kodeksu karnego, który przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, kto utrudnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa uniknąć odpowiedzialności karnej i m.in. zaciera ślady przestępstwa.
W listopadowym zawiadomieniu mec. Rogalski pisał o cięciu wraku na mniejsze części - co uznał za niszczenie dowodów przez Rosjan. W doniesieniu powołał się na materiał filmowy TVP1 ze Smoleńska, przedstawiający cięcie wraku przez miejscowe służby. Mecenas zwrócił się też o powołanie biegłych, aby ustalili, jakie zniszczenia wraku powstały po katastrofie i jak rzutuje to na badanie szczątków maszyny. Postulował również o przesłuchanie Rosjan, którzy uczestniczyli w przenoszeniu i układaniu "obrysu" tupolewa.
Oleg Jermołow, wiceszef Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), podczas informowania o zakończeniu badań przez MAK, przyznawał, że niektóre większe fragmenty maszyny były pocięte na mniejsze części, by można było je ułożyć w tzw. obrysie samolotu i ułatwić przenoszenie ciężkim sprzętem. Zapewniał, że nie było celowego niszczenia wraku.
Nadal nie wiadomo, kiedy szczątki rządowego tupolewa oraz znajdujące się w dyspozycji rosyjskiej oryginały jego czarnych skrzynek zostaną przekazane polskiej prokuraturze.
roja/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

