Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej
Dzisiejsze czytania: Ga 1,13-24; Ps 139,1-3.13-15; Łk 11,28; Łk 10,38-42
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(Ga 1,13-24)
Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego /tylko/ piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do was piszę, nie kłamię. Potem udałem się do krain Syrii i Cylicji. Kościołom zaś chrześcijańskim w Judei pozostawałem osobiście nie znany. Docierała do nich jedynie wieść: ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą ongiś usiłował wytępić. I wielbili Boga z mego powodu.
(Ps 139,1-3.13-15)
REFREN: Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną
Przenikasz i znasz mnie, Panie
Ty wiesz kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
i znasz moje wszystkie drogi.
Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył
godne podziwu są Twoje dzieła.
I duszę moją znasz do głębi.
Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
utkany we wnętrzu ziemi.
(Łk 11,28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.
(Łk 10,38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
Dzisiaj Kościół czci Najświętszą Maryję Pannę Różańcową. W Różańcu rozważamy tajemnice życia Chrystusa i uczymy się otwarcia się na Boga na wzór Matki Bożej. Dzięki temu możemy stawać się świadkami Ewangelii. Różaniec jest także modlitwą miłosierdzia, którą ogarniamy różne osoby i rozmaite ludzkie sprawy. Uczestnicząc dziś w Eucharystii, umacniajmy się w dobru, abyśmy umieli dostrzegać naszych bliźnich, nieść im Dobrą Nowiną i spieszyć z pomocą.
Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 31
BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY ŁAKNĄ
Panie, sprawiedliwi będą sławili Twe imię i mieszkać będą przed Twoim obliczem (Ps 140, 14)
Ogólnie sądzi się, że błogosławieństwa ewangeliczne są zastrzeżone dla nielicznych dusz wybranych, całkowicie poświęconych Bogu. Jezus natomiast głosił je tłumom nie czyniąc żadnej różnicy, jak wówczas, gdy powiedział: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Jeśli osoby poświęcone Bogu mają ten obowiązek w szczególny sposób, to zwykli wierni też nie są od niego wolni, ponieważ, jak twierdzi Sobór Watykański II, „świat nie może się przemienić i ofiarować się Bogu bez Ducha ewangelicznych błogosławieństw” (KK 31). Bez prawdziwego ducha ubóstwa, bez miłości krzyża, bez łagodności, bez głodu i pragnienia sprawiedliwości żaden chrześcijanin nie może żyć w pełni wymaganiami swojego chrztu i szerzyć wokół siebie ducha Ewangelii. A jednak tylko niewielu chrześcijan tak łaknie i pragnie rzeczy Bożych, że w ich życiu szukanie królestwa Bożego i jego sprawiedliwości jest zawsze na pierwszym miejscu (Mt 6, 33). Często w wierzącym są jeszcze zbyt żywe głód i pragnienie rzeczy ziemskich, tak że żywość tego pragnienia skłania serce do szukania przyjemności ludzkich zamykając je dla głodu tych niebieskich. Należy więc modlić się i pracować, aby zdobyć łaskę prawdziwego ubóstwa duchowego, które uwalnia serce od przewagi tylu więzów ziemskich i budzi ów jedyny głód i jedyne pragnienie, jakie Pan pochwalił.
Wówczas to bowiem chrześcijanin wyrzeka się wszelkiego pragnienia zmierzającego do dóbr ziemskich i coraz bardziej pragnie i łaknie Boga, łączności z Nim, oddania Mu się, miłości. Opanowany całkowicie tym głodem i pragnieniem, nie może spocząć; choćby wiele czynił dla Boga, wydaje mu się, że czyni mało, a chociaż nie znosi w sobie najmniejszej niewierności względem łaski, przykłada się ze wszystkich sił, by wzbudzić w innych sercach głód i pragnienie, które on sam cierpi. „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), mówił św. Paweł i płonął pragnieniem, by wyniszczać się dla chwały Boga i dobra dusz (tamże 12, 15). Tylko Bóg zaspokaja ten głód, początkowo tutaj na ziemi, w pełni zaś — w życiu wiecznym, gdy Jego obecność zaspokoi wszelkie życzenia.
- Spraw, o Panie, abym pragnął sprawiedliwości tak samo, jak pożąda się pokarmu i napoju, kiedy nas dręczy głód i pragnienie, wówczas bowiem zostanę nasycony. A czym zostanę nasycony, jeśli nie sprawiedliwością? Będę nasycony w tym życiu, ponieważ sprawiedliwy stanie się bardziej sprawiedliwym, a święty bardziej świętym... Lecz doskonałego nasycenia dostąpię w niebie, gdzie sprawiedliwość wieczna zostanie nam dana w pełni Twojej miłości. „Będę nasycony... kiedy okaże się przede mną Twoja chwała.”
Lecz w tym życiu będę zawsze pragnął, nie przestanę bowiem pragnąć Ciebie, o moje Dobro najwyższe, i będę chciał Cię posiadać coraz więcej... Będę zawsze pragnął, lecz zawsze zaspokoję pragnienie, bo będę posiadał w sobie źródło wytryskujące na życie wieczne... Będę zawsze pragnął sprawiedliwości, lecz mając usta zawsze przytknięte do źródła, które posiadam w sobie samym, pragnienie nie będzie mnie dręczyło ani nigdy nużyło... Źródło jest wyższe niż moje pragnienie, a jego bogactwo większe niż moja potrzeba (J, B. Bossuet).
- Późno Cię pokochałem. Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię pokochałem! A oto Ty byłaś wewnątrz, a ja byłem zewnątrz, tam Cię szukałem i lgnąłem w mej brzydocie ku pięknym rzeczom stworzonym przez Ciebie. Byłaś ze mną, a ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie te rzeczy, które nie istniałyby, gdyby nie były w Tobie. Zawołałaś, wezwałaś — i przerwałaś moją głuchotę, zabłysnęłaś, zajaśniałaś i usunęłaś moją ślepotę; rozlałaś woń, odetchnąłem nią i oto wzdycham ku Tobie, skosztowałem i oto łaknę i pragnę, dotknęłaś mnie i zapłonąłem tęsknotą za Twoim pokojem (św. Augustyn: Wyznania X, 27, 38).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 288
Źródło: http://mateusz.pl/czytania
