- Premier uważa, że zaszczuto mu rodzinę i idzie na wojnę z brukowcami, ale prawda jest taka, że to my zostawiliśmy jego syna ze zdjętymi gaciami na środku ulicy - mówi "Newsweekowi" polityk z otoczenia Donalda Tuska.
Tygodnik przytacza relację, jaka w ostatnich dniach krąży w kuluarach salonów politycznych. "Kiedy jeden z posłów Platformy zagadnął współpracowników Donalda Tuska o to, czy P. może jeszcze kogoś pociągnąć na dno, w odpowiedzi usłyszał szczere zdziwienie: – Jaki człowiek w czerwonym swetrze? Jakie Trójmiasto? Chyba adres pomyliłeś. Przecież on nawet z Gdańska nie jest. – A skąd? – Z Kwidzyna" - czytamy w "Newsweeku".
Zdaniem Donalda Tuska cała afera została rozdmuchana tylko po to, by uderzyć w jego rodzinę. Podkreśla, że przecież jego osoby, ani PO w tej sprawie "nie ma", a jego syn został we wszystko wciągnięty przez dziennikarzy.
– Tusk nie rozumie, co się stało. Jest jak w reklamie: "Leo, why?". Przecież tak dobrze żył z mediami, tyle mięsa dawał tabloidom. Ustawki z wnukiem, z Kasią. I co? I tak mu się teraz odwdzięczają? Taką nagonką? Niszczeniem rodziny? O nie, na to zgody nie będzie! - przekonuje współpacownik premiera.
Na pytanie, czy wynajęcie Giertycha było autorskim pomysłem Tuska, mężczyzna odpowiada krótko i dobitnie: "Oczywiście. Na jego polecenie sondowano też innych prawników". Dlaczego wybrano akurat Giertycha? – A myśli pan, że łatwo znaleźć człowieka, który pójdzie na taką wojnę z mediami? Tu był potrzebny ktoś, kto nie pęknie. Jak będzie trzeba, to wywali ze łba, nie oglądając się na wizerunkowe koszty - mówi współpracownik Tuska.
Roman Giertych złożył pozew w imieniu Michała Tuska w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Chodzi o artykuł z serwisu internetowego "Faktu" z 23 sierpnia. Giertych uważa, że prawa osobiste młodego Tuska naruszył podpis pod zdjęciem: "Syn premiera może pójść do więzienia nawet na 10 lat". W imieniu klienta domaga się przeprosin na pierwszej stronie "Faktu", w jego internetowym serwisie, a także w czterech innych portalach: Onet.pl. Wp.pl, Se.pl i Tvn24.pl.
AM/Newsweek Polska/Onet

