Duchowny, który od dawna kwestionuje nauczanie Kościoła w wielu kluczowych kwestiach zajął się kwestionariuszem synodalnym, i wyraził oburzenie, że Stolica Apostolska pyta się, jak skłonić katolików do przyjmowania większej liczby potomstwa. „Czy to pytanie jest na serio? Mamy niemal siedem miliardów ludzi na ziemi, a liczba ta stale rośnie. Źródła są na wyczerpaaniu, część gatunków zwierząt i roślin wymiera z powodu nadmiaru ludzi” - napisał duchowny w tekście wzywającym do ponownego przemyślanie stosunku do kontroli urodzeń, opublikowanym na stronach UCANews.com.
Duchowny podkreślił także, że Kościół nie powinien wzywać do płodności i wielkoduszności w przyjmowaniu potomstwa, ale powinien być „światowym liderem działań na rzecz planowania rodziny”, tak by każde dziecko mogło dożyć wieku dorosłego, a także miało zapewnione jedzenie, picie i wykształcenie. A na koniec kpiąco dodaje, że jeśli Stolica Apostolska chce zwiększyć liczbę narodzin, to powinna zwolnić księży z celibatu...
TPT/LSN
