Marta Brzezińska: Czy faktycznie jest taki zapis, który nakazuje lekarzowi odmawiającemu wykonania aborcji wskazanie osoby, która zabieg wykona?
Ks. prof. Piotr Kieniewicz, MIC: Rzeczywiście, jest taki zapis. Problem w tym, że ustawodawca nie rozumie, że wskazanie osoby, która wykona aborcję jest współudziałem w czynie, uznawanym jako niemoralny i wobec tego, samo w sobie także jest działaniem niemoralnym. A zatem, także może podlegać pod klauzulę sumienia. Innymi słowy, mamy zapis, który albo jest martwy, albo wewnętrznie sprzeczny.
Czyli mamy do czynienia z sytuacją bez wyjścia, bo jeśli lekarz odmówi wykonania aborcji, to i tak musi wskazać kogoś, kto to zrobi, czyli ma w tym procederze współudział?
Lekarz może się wprawdzie uprzeć, że wskazanie innego wykonawcy również podlega klauzuli sumienia. Problem jest taki, że jeśli taka sprawa trafi do sądu, to najpewniej lekarz przegra.
Zatem katolicy powinni zrobić wszystko, aby ten zapis o klauzuli sumienia zmienić?
Oczywiście, że tak. Klauzula sumienia nie powinna być obarczona jakimkolwiek warunkiem. Jeżeli coś jest rozpoznane jako niegodziwe, to człowiek ma prawo (a w zasadzie nawet obowiązek) tego nie robić. Kropka.
Jaką moralną odpowiedzialność ponosi lekarz, który wskaże osobę, podejmującą się wykonywania aborcji?
Myślę, że jest to współsprawstwo bliższe, ze względu na to, że wskazuje on głównego wykonawcę, czyli kieruje do niego pacjentkę. Oznacza to, że trudno się w takiej sytuacji zastrzegać, że samemu jest się przeciwnym aborcji. Co prawda, współsprawstwo bliższe materialne nie jest tym samym, co współsprawstwo formalne, ale w teologii moralnej z reguły tak rozpoznajemy, że jeśli mamy do czynienia z bliższym współsprawstwem to w rzeczywistości towarzyszy mu współsprawstwo formalne, czyli takie, w którym ponosi się pełną odpowiedzialność za dokonane zło. Innymi słowy, odmowa wykonania zabiegu przy jednoczesnym wskazaniu kogoś innego jest czynem niegodziwym na równi z wykonaniem samego zabiegu. Proszę zwrócić uwagę, że wskazanie głównego sprawcy to jest taki „piłatowy gest”. Piłat umywa ręce i mówi: „Weźcie i sami ukrzyżujcie”. A jak mamy w Credo zapisane? Piłat Go skazał.
A jak to jest w przypadku farmaceutów i odmowy sprzedania środków antykoncepcyjnych? Czy farmaceuta także musi/powinien wskazać inną osobę, która takie środki sprzeda?
Nie, dlatego, że ustawa nie przewiduje klauzuli sumienia dla farmaceutów. Co więcej, myślę, że w przypadku, kiedy farmaceuta nie ma bezpośredniej informacji, że środek jest przeznaczony jako antykoncepcyjny, może – przynajmniej w przypadku niektórych środków – założyć działanie z dobrą wolą, czyli takie, w którym działanie antykoncepcyjne jest tylko pewną formą uboczną, a przyjmowany środek ma działanie lecznicze. W Humanae Vitae taka klauzula jest zapisana. Z całą pewnością nie ma natomiast usprawiedliwienia dla sprzedaży środków o działaniu wczesnoporonnym, zwłaszcza wtedy, kiedy jest to ich główne bądź jedyne działanie. Trzeba też pamiętać, że jeśli kobieta nie podejmuje współżycia seksualnego (a przecież nie każda kobieta współżyje), środki hormonalne w ogóle nie mają działania antykoncepcyjnego czy wczesnoporonnego. W mojej opinii można - jeśli nie ma jednoznacznych informacji - założyć u pacjenta działanie z dobrą wolą. Natomiast widziałbym obowiązek poinformowania o działaniu (antykoncepcyjnym lub abortywnym) danego środka. Klauzula sumienia dla farmaceutów to bardzo złożony problem, na osobną rozmowę. Zasada ogólna pozostaje jednak w mocy: nie wolno robić tego, co sumienie rozpoznaje jako zło i nie wolno w takim działaniu innego człowieka uczestniczyć.
Rozmawiała Marta Brzezińska
