Na ul. Ofiar Oświęcimskich zapłonęły te same znicze, które kilka dni temu rozświetliły bulwar Rotmistrza Witolda Pileckiego – mówi portalowi Fronda.pl Krzysztof Kunert z Inicjatywy Obywatelskiej „Tak dla Pileckiego”, jednego z organizatorów spotkania. – Chcieliśmy w ten sposób złożyć hołd wszystkim ofiarom Auschwitz, a także powiedzieć stanowcze „nie” wszelkim formom totalitaryzmów – dodał. Akcję współorganizował również Wrocławski Terenowy Klub Frondy.

Spotkanie rozpoczęło świadectwo wrocławianki Urszuli Głowackiej-Plenkiewicz ps. „Urka”. - Transporty wprost do krematoriów, selekcja więźniów do pieca, pociągi wypełnione samymi dziećmi, likwidacja obozu Romów. (…) Tam wtedy w obozowym piekle modliliśmy się w różnych językach za tych co ginęli i za nas samych – wspomina swój dwuletni pobyt w obozie. „Urka” należała podczas grupy tzw. „małego sabotażu” opisanego w „Kamieniach na szaniec”.

Świadectwo złożyła w formie listu. Pełną jego treść publikujemy poniżej. Potem głos zabrał Anatol Kaszen z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. Odmówił też modlitwę za zmarłych w języku polskim i hebrajskim. Organizatorzy podkreślają, że wśród uczestników spotkania dominowali ludzie łodzi, oraz członkowie rodzin więźniów.

Gospodarzami spotkania obok Inicjatywy „Tak dla Pileckiego”, Dolnośląskiej Inicjatywy Historycznej i Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Oddział Wrocław były: Fundacja Bente Kahan, Stowarzyszenie Romani Bacht, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej - Okręg Dolnośląski oraz Towarzystwo im. Edyty Stein.

Wokół ul. Ofiar Oświęcimskich, przy której uczczono pamięć ofiar Auschwitz-Birkenau, pojawiło się w ostatnim czasie wiele kontrowersji. Przywrócenia nazwy - ul. Pańskiej, która jest spolszczoną wersją niemieckiej, przedwojennej „Junkerstrasse” chce m.in. Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia wspierane przez wrocławską „Gazetę Wyborczą”.

 

Jan Ćwięcek/Kontakt

 

List Urszuli Głowackiej-Plenkiewicz ps. „Urka”:

Na wstępie pragnę bardzo serdecznie podziękować organizatorom dzisiejszego spotkania za zaproszenie mnie na uroczystości 65.rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, które odbywają się we Wrocławiu. W obozie tym spędziłam ponad 2 lata jako więźniarka.

Nazywam się Urszula Głowacka- Plenkiewicz ps.”Urka”, zostałam aresztowana 2 listopada 1942 roku w Warszawie, za działalność w tajnym harcerstwie czyli tzw. ”Szarych Szeregach” . Jestem ostatnią żyjącą osobą z grupy tzw. ”małego sabotażu”, z grupy opisanej przez Aleksandra Kamińskiego w książce „Kamienie na szaniec”. Z harcerstwem jestem związana od 1935 roku do dziś. Należę do wrocławskiego kręgu seniorów harcerstwa.

Wszyscy wiemy o tym, że obóz Auschwitz-Birkenau nie był zwykłym obozem koncentracyjnym. Był to obóz zagłady. Każdy kto tam został osadzony z jakichkolwiek powodów: rasowych, narodowych czy politycznych trafiał tam z wyrokiem śmierci.

Gdy na przesłuchaniu w Gestapo przy al. Szucha w Warszawie powiedziałam z fanfaronadą , że śmierci się nie boję, usłyszałam takie słowa: „Przekonasz się, że są rzeczy gorsze niż śmierć, pojedziesz tam gdzie patrząc ma świat odgrodzony od ciebie kolczatymi drutami, będziesz o śmierć  się modlić, ale nigdy stamtąd nie wyjdziesz”.

Miałam wtedy 21 lat.

I rzeczywiście byłam świadkiem rzeczy potwornych, o których My-byli więźniowie nie lubimy mówić, bo są one niewyobrażalne, dla tych którzy nie patrzyli na to własnymi oczami.

Transporty wprost do krematoriów.

Selekcja więźniów do pieca.

Pociągi wypełnione samymi dziećmi.

Likwidacja obozu Romów.

Ci, którzy przeżyli to przeznaczenie i cud, a może cud przeznaczenia?

Tam wtedy w obozowym piekle modliliśmy się w różnych językach za tych co ginęli i za nas samych.

Dzisiaj w dniu oswobodzenia Obozu jesteśmy z nimi wszystkimi: z tymi co piekło przeżyli, z tymi którzy utracili bliskich, a przede wszystkim modlimy się za tych, którzy tam zginęli, których zmordowała pogarda, nienawiść i bark miłości do drugiego człowieka.