Jankowska podkreśla, że nie ocenia wyniku wyborczego "Aniołków" w kontekście porażki. - Przegraliśmy te wybory, bo nie udało nam się przekonać wyborców, że polityka Platformy Obywatelskiej jest zgubna dla kraju, co dziś, w obliczu sypiącej się "Zielonej Wyspy", jest już oczywiste. Polacy, jak zaczarowani, postawili po raz drugi na partię, która rozminęła się chyba ze wszystkimi swoimi obietnicami, a w kontekście medialnej propagandy sukcesu tych bylejakich rządów wynik wyborczy "Aniołków" był dobry. To młode osoby, przed nimi jeszcze niejedna kampania - mówi szefowa sopockiego PiS.
Jej zdaniem wystawienie młodych kobiet na listy wyborcze było dobrym pomysłem, choć przyznaje, że "medialnie zostałyśmy przedstawione jako młode dziewczyny bez jakiejkolwiek dorobku". - Kanwą "Aniołków" było pokazanie, że młodzi ludzie popierają Prawo i Sprawiedliwość, chcą działać i interesują się rzeczywistością, w której funkcjonują – co, jak myślę i obserwuję, jest wciąż aktualne. Każda z nas działa na jakiejś płaszczyźnie związanej z polityką czy sferą społeczną - twierdzi Jankowska.
Na pytanie dziennikarza Onetu, dlaczego opowiedziała się za refundacją antykoncepcji, działaczka PiS odpowiada, że był to "błąd w zrozumieniu pytania i szybkiej odpowiedzi". - Świetnie, że Pan do tego wraca bo mam szansę publicznie powiedzieć, że nie jestem za żadną refundacją antykoncepcji, a już szczególnie w naszej rzeczywistości kiedy ludzi nie stać na leki pierwszej potrzeby. Nigdy nie miałam szansy sprostowania tej wypowiedzi. Mam konserwatywne poglądy jak większość społeczeństwa, jestem przeciwna poprawności politycznej, nie uznaje jej. Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny - co to w ogóle znaczy "małżeństwo homoseksualne"? To się przecież wyklucza - tłumaczy Jankowska.
Przewodnicząca sopockiego PiS przekonuje, że w partii Jarosława Kaczyńskiego "zawsze było wiele kobiet, tak więc nie potrzeba żadnej rewolucji". - Ja prawdopodobnie nie funkcjonowałabym, gdyby nie koledzy, którzy mnie zawsze wystawiali na pierwszą linię i z którymi zawsze tworzyliśmy jeden team. Jestem przeciwniczką parytetów, w dobrym zespole każdy znajduje swoje miejsce. Czy "Aniołki" powrócą - kto wie? Trzeba się rozglądać - puentuje jedna z twarzy ubiegłorocznej kampanii wyborczej PiS-u.
AM

