Czeski prezydent, po zapewnieniu eurodeputowanych, że nie ma alternatywy dla członkostwa jego kraju w UE, skrytykował Unię Europejską za zbyt dużą ingerencję w życie obywateli i „tłumienie państw narodowych”.

- Między obywatelami a reprezentantami UE istnieje przepaść, i to nie tylko w sensie geograficznym, która jest znacznie większa niż wewnątrz pojedynczych państw członkowskich - mówił Klaus. - Czy są państwo absolutnie pewni podczas każdego głosowania, że decydują o sprawach, o których trzeba stanowić tutaj, a nie bliżej obywatela - pytał.

Czeski prezydent wytkną PE brak konstruktywnej opozycji. - W normalnym systemie parlamentarnym część posłów wspiera rząd, a część jest opozycją. Ale nie w PE. Kto myśli o alternatywach, ten jest traktowany jak wróg integracji europejskiej. Mieliśmy gorzkie doświadczenia z tym, że tam, gdzie nie ma opozycji, zanika wolność - przypominał Klaus.

Nie zapomniał również o wytknięciu błędu protekcjonizmu i różnego rodzaju ograniczeń gospodarczych w UE. - Tłumi się wolny rynek i wzmacnia gospodarkę kontrolowaną centralnie, choć historia udowodniła, że jest to ślepa uliczka rozwoju, a my idziemy dalej w tę samą stronę – powiedział prezydent Vaclav Klaus.

Według europosła Konrada Szymańskiego, prezydent Czech wygłosił w Parlamencie Europejskim jedno z najważniejszych przemówień tej kadencji. Porównał je nawet do wystąpienia Margaret Thatcher z 1988 roku.

BM/PAP/der Standard

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »