Serwis NaTemat.pl zamieścił artykuł spekulujący, czy "TVN cenzuruje wypowiedzi swoich dziennikarzy na Twitterze i Facebooku". Tezę poparł m.in. wpisami redaktorów telewizji w serwisach społecznościowych, m.in. na Twitterze. - Halo, już w weekend nie można się od TT oddalić, bo pożegnają żywcem? Oświadczam, że zalecenia są, ale w moim pisaniu nie przeszkadzają - napisała na Twitterze Anna Kalczyńska. - A redakcje "Natemat.pl" grzecznie proszę o sprostowanie. Nie komentowałam dla nich niczego a pisze na TT w normalnym trybie - podkreśliła dziennikarka.
Tymczasem portal wPolityce.pl pokazał treść e-maila, którego rzekomo mieli dostać pracownicy TVN. Okazało się, że władzom TVN nie chodzi o cenzurę. "W sieci, na Facebooku, na Twitterze nie przestajemy być dziennikarzami. Nie przestajemy także - siłą rzeczy - reprezentować firmy" - czytamy. Następnie wymienione są zasady, jakich mają przestrzegać dziennikarze TVN w internecie. Trudno jednak w ich treści dostrzec ślady "cenzury". Są tam takie stwierdzenia jak: "Pamiętaj, że w serwisach społecznościowych nie przestajesz reprezentować Stacji", "Publikując treści w internecie, również na 'swoim' profilu, nadal jesteś dziennikarzem", "Przestrzegaj standardów dziennikarskich, zwłaszcza zasady bezstronności", "Weź pod uwagę, że wszystko, co jest zamieszczone w Sieci, może stać się publiczne".
eMBe/Gazeta.pl

